czwartek, 31 lipca 2014

Podsumowanie miesiąca - czy wszystko wróciło do normy?

Ostatni wpis w tym miesiącu. Cieszę się, że lipiec okazał się w miarę pozytywnym miesiącem. W każdym razie odzyskałam przyjaciółkę i zyskałam nową przyjaźń. Północ. Znów piszę późną nocą. W dzień nie miałam czasu. Wciąż pomagam w schronisku, a popołudniu wybrałam się maraton po sklepach z Angelą i Darią. Niespodzianka. Nic nie kupiłam. Oszczędzam kasę, której nie mam. Naprawdę muszę rozejrzeć się za jakimś zajęciem, ale jeszcze nie w tym miesiącu. Tylko w następnym. Naprawdę chcę wakacji. Pogadałam z dziewczynami. Na szczęście Angela nie wspomniała o powodzie mojego ostatnio kiepskiego humoru, mimo że Daria pytała czemu się nie odzywałam. Bąknęłam coś pod nosem. Nie chciałam się tłumaczyć. Po za tym jednak było fajnie. Tak dziwnie po staremu. Jednak nie mam zamiaru się zmieniać. Ellie jest i będzie moją przyjaciółką i znajdę dla niej czas. Moi przyjaciele i mój chłopak muszą się z tym pogodzić.

Kogo wybrać? czyli wróżka to jedyna nadzieja

12.04.2013

Deszcz pada, a Tom jest zajęty. Angela i Daria przepadły jak kamień w wodę, zajęte przygotowaniami do mojego wesela, więc mogę się zająć swoimi myślami, a naprawdę mam dużo do przemyślenia, bo w końcu zbliża się mój ślub, a ja naprawdę nie mam weselnego nastroju. Wszystko przez to, że Maks jest ostatnio taki kochano- irytujący. Z jednej strony go rozumiem, bo wciąż daję mu nadzieję mimo że od października będę już mężatką. Z drugiej strony przecież od początku wiedział na czym stroi i naprawdę nie wiem co powinnam w związku z tym zrobić. Może rzeczywiście w końcu powinnam się zdecydować i powiedzieć Maksowi " Nie, Maks, nie kocham cię i możemy być tylko przyjaciółmi", co w pewnym sensie już zrobiłam, albo powiedzieć Tomowi " Pocałowałam Maksa, kochanie, co ty na to?". W obu opcjach czuję się jak najpodlejsza istota na ziemi, która nie zasługuje na żadnego z nich. Może powinnam iść do wróżki i zapytać co mnie czeka? Lustereczko powiedz dziewczynie, z którym z chłopaków szczęśliwe życie minie?

Kino, Tom, ja

02.04.2013


Tom zabrał mnie do kina. Jak podejrzewam dlatego by udobruchać mnie po tym jak cały dzień spędził z Kate. Owszem byłam z Maksem, ale to nie ma znaczenia, bo ja z Maksem nie będę a on i Kat byli parą. W każdym razie wybrał film, który według niego mi się spodoba i ku mojemu zaskoczeniu trafił w dziesiątkę, bo lubię adaptację powieści S. Meyer. Tytuł nic mi nie mówił. Film pt " Intruz" mi się podobał, zwłaszcza, że mogłam trzymać rękę Toma i się do niego przytulać, a on był cały mój. Pozostaje mi tylko wybrać się do biblioteki i wypożyczyć książkę. Ale najpierw muszę podziękować Tomowi. Bardzo mocno mu podziękować! To był cudowny dzień.  
Ps: A sam film całkiem, całkiem. Fajnie wyglądał ten aktor grający Iana :).

poniedziałek, 28 lipca 2014

Woda, woda, woda

Istnieje chyba jakaś kosmiczna siła, która nie pozwala mi się zrelaksować. Dzisiaj na przykład postanowiłam sobie zaserwować kąpiel pełną bąbelków, popijać sok pomarańczowy ( wiem, że na filmach zazwyczaj jest to szampan, ale mówi się trudno) i po prostu zapomnieć o problemach. Nagle słyszę dzwonek. Pomyślałam sobie nawet by udać, że mnie nie ma, ale wtedy pomyślałam, że jeśli to sąsiad, który przyszedł pożyczyć słoik cukru ( którego nigdy nie pożyczał, a po za tym z pewnością by nie zwrócił) to na pewno wie, że jestem w domu i że to by było niegrzeczne tak się zachować, tak więc niechętnie wyszłam z wanny. No i co się okazało? To jakaś beznadziejna pomyłka. To znaczy ktoś szedł do sąsiada i zadzwonił do naszego mieszkania przez pomyłkę. Ellie pewnie by stwierdziła, że powinnam skupić się na tym co pozytywne. Angela, że takie rzeczy się zdarzają, a ja po prostu umówiłam się na wieczór z Tomem, czego od dawna nie zaznałam. W ogóle to nie rozumiem ludzi, którzy wolą prysznic od dobrej, przyjemnej kąpiel w wannie. No może z rana gdy spieszę się na uczelnie to tak, wybieram prysznic, ale gdy tylko mogę, to uwielbiam się moczyć. Nie będę tu wspominać o basenie, na który chciałam się zapisać i chodzić przez wakacje. Nie umiem pływać i mam pewną niechęć do wody, z powodu tego, że kiedyś o mało się w niej nie utopiłam. Myślę jednak, że przyjemnie jest się pluskać. Chyba daje to pewne poczucie wolności i pozbawia ograniczeń. Ja jednak będę się trzymać lądu, bo inaczej kolejnego wpisu mogłoby nie być z powodu mojego niechybnego utopienia się w morskich czeluściach. Co po prawdzie byłoby dosyć romantyczne, bo o ile pamiętam to Afrodyta ( ta z mitologii greckiej chyba) urodziła się wyłaniając morskiej piany, a była boginią piękności. Co jedno ma wspólnego z drugim? Chyba tylko morskie fale i malownicze krajobrazy, bo ja pływająca wśród fal, zielona na twarzy lub trupio blada, sama nie wiem jakby to wyglądało, na pewno nie kojarzyłabym się pięknością. Za chwileczkę zapodam piosenkę, która ma równie wiele wspólnego z wodą jak ja z urodą bogini piękności, ale cóż, mnie się podoba i jest taka wzruszająca, że aż mi się płakać chcę ( choć w sumie nigdy przy piosenkach i filmach nie płaczę i raczej nie zacznę).



No i jeszcze piosenka dzisiejszego wieczoru, którą wielbię, bo jest świetna, a Tom jeszcze nie wyszedł z łazienki, więc mam czas. Później nie będę mieć, bo będziemy robić... To tajemnica. W każdym razie to będzie mój sekret.



Mam tajemnicę.
Potrafisz jej dotrzymać?
Obiecaj mi, że zachowasz ją dla siebie.
Najlepiej zamknij ją w swojej kieszeni,
zabierając ją do grobu.
Jeśli ujawnię ją Tobie, to wiem że jej nie powtórzysz,
bo dwoje może utrzymać sekret,
tylko jeśli jedno z nich nie żyje."*

Właśnie dlatego nie wyjawię tutaj co będę robić z Tomem, bo tak trudno dotrzymać tajemnicy, nawet jeśli wiedzą o niej tylko dwie osoby. Słyszałam kiedyś takie zdanie, że jeśli o czymś wiedzą dwie osoby, to tajemnica, jeśli wiedzą trzy to już plotka i wie o tym cały świat. Kocham moich przyjaciół, wiem, że by mnie nie zdradzili, ale... cicho sza! Tom idzie. 

* tekst zaczerpnięty z http://www.tekstowo.pl/piosenka,the_pierces,secret.html

niedziela, 27 lipca 2014

Problemy matematyczne czyli o czym nie uczą w szkole / Problemy matematyczne o jakich nie uczą w szkole

17.03.2013

Ostatnio postanowiłam, że nie będę zaniedbywać Maksa, tyle, że to trudne, bo nie chcę o tym mówić Tomowi. Jednak mimo wszystko umówiłam się z Maksem ( nie na randkę! mówię to do tych co uważają mnie za nie wiem kogo) i miałam spędzić noc w jego domu ( nie z tego powodu co wszyscy myślą). Maks był w złym nastroju, mimo że pogodził się z Weroniką swoją eks. Cały czas narzekał na Mary i resztę rodziny, ale tak naprawdę myślę, że był zły na mnie. Oczywiście zaprzeczył gdy go zapytałam, ale dlaczego faceci bywają w złym nastroju?
a) bo ich ulubiona drużyna przegrała mecz, ale z tego co wiem Maks nie jest fanem sportu
b) coś im nie wyszło w pracy. Nie wiem czy Maks pracuje, ale muszę to jak najszybciej sprawdzić
c) Bo pokłócił się z dziewczyną. Zaraz ja jestem jego miłością, choć dopiero co się pogodził z Weroniką, więc to może być to, ale kurczę wychodzi z tego jakiś czworokąt matematyczny. Szkoda, że nie uczą w szkołach co zrobić w takiej sytuacji. Przedmiot mógłby się nazywać " Jak się zachować gdy zakochasz się w dwóch facetach jednocześnie" w skrócie "Idiotka, która komplikuje sobie życie". Dobra, będę od dziś lepsza dla Maksa. To moje postanowienie wielkopostne.  

Tu i nigdzie indziej

09.03.2013

Ten wpis nie jest prowadzony z więzienia. Na szczęście Tom załapał, że na kolacji nie życzę sobie widzieć Kat, czy nawet o niej rozmawiać. Gdy dzwoniła nie odebrał telefonu, przynajmniej snuje taką fantazję, bo gdy ktoś dzwonił Tom odrzucił połączenie, a ja mam nadzieje, że to była ona. Nie pytałam kto dzwonił, nie chciałam sobie psuć humoru. Następny dzień też był miły. Wybrałam się z nim na miasto, po czym poszliśmy do kina. Tom pozwolił mi wybrać film i było naprawdę cudownie. Żałuję tylko tego, bo wciąż miałam wrażenie, że był nieobecny myślami. Nie chciałam go dręczyć, nie pytałam o nic, ale czułam, że zwiałby stąd gdybym go nie pilnowała no i że chciałby być gdzie indziej. Może z Kat? Odpukać w niemalowane drewno. Tyle że nic takiego nie mam pod ręką. W każdym razie myślę o tym jak sprawić by przypomniał sobie jak cudownie jest nam we dwoje. Żeby chciał być przy mnie i nigdzie indziej.

środa, 23 lipca 2014

Dwudziestoletnia optymistka

Poprzedni wpis nie był w moim stylu. Nie jestem pesymistką. Będę żyć marzeniami i będę wiecznym dzieckiem, choćby nie wiem jak świat mi dokopywał. Maile, które mówią, że nie osiągnę sukcesu i nie stanę się drugą Stephanie Meyer, cóż pisać można wszystko, a ja będę pisać mimo wszystko. Marne opowiadania, durnowatą poezję i tandetne scenariusze. Za sto lat będziecie się o mnie uczyć. No może przesadziłam. Wasze wnuki będą. Wasze szczęście, ich pech. Nie będę się tym przejmować. Kocham i jestem kochana, robię to co lubię. Czy można osiągnąć większe szczęście? Pewnie tak. Można by było na tym zarabiać, ale sza! Nie będę tu mówić o pieniądzach. To takie papierki za które można kupić wiele, ale nie mnie i szczęście. Ja mam wszystko czego potrzebuję. Dobre pióro, mnóstwo pomysłów i chęci. Mam też miłość i przyjaciół, którzy nie pozwalają mi się dołować. Tak więc w zdecydowanie lepszym nastroju piszę do was nocą, by mówić: Nie rezygnujcie z marzeń, nawet gdy inni mówią inaczej. Jeśli robicie to co kochacie, jeśli daje wam to szczęście to róbcie to. Ma się przecież tylko jedno życie. By zrobić coś dobrego. Kochać. Żyć. Nie wolno go marnować na smutek i żal. Na nienawiść. Na ludzi, którzy nas nie doceniają lub ranią. Po prostu iść do przodu i dawać z siebie wszystko. Tak myślę. Tak, więc chyba powinnam powiedzieć dobranoc. Jednak ostatnie zdanie muszę napisać najdroższy pamiętniczku, jeśli życie jest snem, to chcę śnić tak długo jak będę potrafiła kochać i będę się cieszyła z małych rzeczy takich jak słońce na niebie czy obecność Toma, tyle czy to faktycznie małe rzeczy? To wręcz niesamowite jak wiele rzeczy nie doceniamy. Co musi się stać by słońce wstało i to jak zwykle ze wschodu? Bym mogła trzymać Toma w ramionach i szeptać mu, że go kocham? Kończę te wynurzenia filozofa. Myślę, że piosenką dosyć starą, ale mnie się podoba i muszę ją Darii dać do posłuchania.

Mamy po 20 lat Halina Benedyk