środa, 28 sierpnia 2013

O tym i owym

Mam sporo do powiedzenia. Miałam opisać ślub i wesele Darii już w niedzielę, ale byłam śpiąca, więc nie miałam sił, a wczoraj byłam w kinie na Miasto kości, a dziś niedawno wróciłam z wykładów prawo jazdowych ( ok, to nie najpoprawniejsza polszyczyzna, ale wiecie o co mi chodzi, a przynajmniej taką mam nadzieje), tak więc do komputera usiadłam dopiero teraz.
1. Ślub był naprawdę wspaniały, ale może nie jest obiektywna, bo Daria jest moją najlepszą przyjaciółką i wyglądała na taką szczęśliwą, że niczego mi nie brakowało. Jej suknia piękna, do ziemi, biała, tradycyjna. Tom robił zdjęcia, a Angela zajęła się płakaniem, choć to powinna być rola mamy Darii, która jednak nie płakała. Gdy Daria wymówiła słowa przysięgi to było niesamowite. Aż mi się łza w oku zakręciła, a zwykle nie ryczę ( nie płakałam na titanicu, ani żadnym romansidle). Po prostu tak mnie wzięło, że moja naj przyjaciółka jest już mężatką i w ogóle. Jakby coś się zmieniło, choć przecież to tylko sformalizowanie tego co jest od dawna.
2. Wesele. Tańczyłam z Tomem i Maksem. Tak, Maks też tam był. Przybył z Weroniką, z którą jest aktualnie parą. Clio nie była tym zachwycona, ale musiała się z tym pogodzić. Tym bardziej, że przy jej boku kręcił się Dawid, który był jej osobą towarzyszącą. Tom niechętnie wypuszczał mnie z ramion, a ja niechętnie wypuszczałam się z jego ramion, choć przyznaje, że jeśli miałabym wybierać, to byłyby to właśnie ramiona Maksa. Angela nie miała problemów. Zatańczyła raz z Maksem, ale prawdziwą euforie przeżywała, gdy tańczyła z Ernestem i przysięgam czasami miałam wrażenie, że ćwiczy swój taniec weselny. Choć niedawno mówiła, że zaczeka z tym aż Ernest skończy medycynę. Każdy ma jednak marzenia. Maks natomiast wyglądał na zadowolonego z sytuacji, tańczył ze wszystkimi, zachowywał się sympatycznie w stosunku do wszystkich, raz posłał mi powłóczyste spojrzenie mówiące " z chęcią zatańczyłbym tylko z tobą", ale jednak większość tych spojrzeń zachował dla Weroniki. Właściwie zabawa skończyła się około czwartej nad ranem, i każdy zaczął się zbierać. Ernest nie pił, by jak obiecał bezpiecznie odwieźć nas do domu. Tak, jest nie należy jeździć po alkoholu. Taki mały mądry przekaz.
3. Byłam na mieście kości na podstawie powieści Casandry C. Angela, ja i Daria. Jak za starych dobrych czasów. Daria nie jedzie na miesiąc miodowy. Przynajmniej na razie. Brak kasy i takie tam powinny wam to wyjaśnić. Tak czy inaczej poczułam się lekko. Bałam się, że teraz D. będzie spędzać swój czas głównie z Adamem, ale oni nadal pozostali tymi ludźmi, którymi byli. Hip hurra! Czyli życie toczy się dalej, mimo iż Daria Winchester jest teraz Darią Sanders. Nazwisko nic nie zmieniło, a Daria jest starą wesołą, nieco złośliwą, najlepszą przyjaciółką pod słońcem. Film dobry. Oczywiście możemy narzekać, ale po co? Lepiej szukać zalet niż wad, a Simon, Jace i Clary to niewątpliwe plusy. Akcja + rozrywka+ przystojniacy+ romans= lepiej pójdź do kina i sama to obejrzyj :).
4. Prawo jazdy. Prawa strona, lewa strona, kurczę kto by to spamiętał? Tak więc lepiej uważać, gdy zacznę jeździć.
  Tak na koniec. Sporo się działo, i dziać będzie. Zbliża się październik mój własny ślub i o zgrozo też będę mężatką. Nie ma się co martwić. Na pewno nie zostanę w domu by gotować mężowi obiadki ( już prędzej on mi, znając mój złośliwy, jędzowaty charakter), i raczej na pewno nie spoważnieje. A jak będzie nudno to może i rozwód się przytrafić ( wypluć to słowo, lub odpukać w niemalowane, którego nigdzie nie mogę znaleźć). Tak czy inaczej uważam, że nic się nie zmieni. Ja i Tom to mieszanka wybuchowa. Ciągle się kłócimy. Nigdy nie rozstaniemy. Nie pozwolę by paczka się rozpadła. A życie będzie się toczyć dalej.
Ps: Przestaje pisać, bo zaczynam pieprzyć głupoty. Pozdrawiam!

 
 
Ps2: Obiecane zdjęcie sukni ślubnej Darii z rocznym poślizgiem. To z witryny sklepowej, bez twarzy jak zwykle. Suknia piękna, prawda? Jak marzenie. Sama chciałabym taką mieć.

niedziela, 25 sierpnia 2013

Ach wesele

Byliście kiedyś w stanie na pół hipnotycznym? ( to się pisze razem czy oddzielnie?) no bo ja tak. Dzisiaj. Jak inaczej wytłumaczyć dodane przeze mnie wcześniej wpisy? byłam tak śpiąca. Ale teraz męczy mnie słodka bezsenność. Można to wytłumaczyć faktem, że wstałam o 16. tak, o 16. Jestem sową, ale nie aż taką. Wczoraj było wesele Darii. Wyglądała prześlicznie, ( zdjęcie sukni jutro) ale radość na jej twarzy bezcenna. Nie wypiłam ani kieliszka alkoholu, ale zabawa była przednia. Ernest to cudotwórca auto wyczarował. Angie była nieziemska wyśpiewała karaoke. Niech żyje Daria Sanders! Więcej jutro.

Czy chłopaki dbają o siebie?

2010.08.15

Angela jak nikt zawsze potrafi podnieść mnie na duchu. To chyba jej dar. Gdy byłam przygnębiona tym, że mam paskudne i niewymiarowe stopy potrafiła szybko poprawić mi humor. Nawet Tommy w takich chwilach na nic się zdaje, bo jak to facet nie rozumie problemu. Niedługo mamy razem z Angelą iść na zakupy. Gdy skończyłyśmy rozmawiać o trampkach, które są modne w tym sezonie i co jest ważne, a czego mój miś kompletnie nie rozumie doszło do dyskusji na temat dbałości facetów o swój image lub wygląd. No i my z Angelą obstawałyśmy przy tym, że facet kompletnie nie dba o swój wygląd, ale Thomas zaciekle bronił mężczyzn twierdząc, iż po prostu nie poświęcają na to całego dnia, ale to nie znaczy, że nie dbają. Dobre sobie! Że niby kobiety tak robią? Dobry żart. My po prostu się staramy przypodobać, bo powiedźmy sobie szczerze kobieta nie podrywa faceta, tylko facet ją, a żeby tak się stało, ona musi się sporo napracować, niestety. Panowie myślą, że łatwo jest codziennie odmawiać sobie wszelkich przyjemności, wciskać w ubrania o numer mniejsze i malować się czy chodzić na obcasach? Chciałabym zobaczyć jak to facetom wychodzi. No normalnie byłby ubaw po pachy! Oczywiście nie jesteśmy do niczego zmuszane, ale natura stworzyła nas do tego by o siebie dbać. Przykre, lecz prawdziwe. No dobra, może nie przykre, bo facetem bym być nie chciała. Takie to chodzi w podkoszulkach przez trzy dni i dziwi się gdy ktoś wspomni że to długo. Nie zrobi sobie kolacji a w jego pokoju mieszka dziesięć tysięcy różnego rodzaju bakterii. Zdecydowanie to nie dla mnie. Nie lubię kurzu, mam na niego alergię. A gdy pojawiają się pająki znikam. Moi rodzice się ze mnie śmieją, ale taka jest prawda. Nie potrafię tego zmienić. Paraliżuję mnie strach przed pająkiem.

O czasopismach

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać jakie spojrzenie na życie kreują różne kolorowe czasopisma dla nastolatek. Po prostu śmiać mi się chciało gdy zobaczyłam nagłówki kilku gazet. Młode dziewczyny nie myślą wcale tylko o chłopakach i kosmetykach! No i o ciuchach. Śmiechu warte. Nie ma tu czasu na miłość. Czternastolatka pyta o prezerwaty i chce uprawiać seks ze swoim chłopakiem. A gdzie słynne " poczekam z tym do ślubu"? Ja wiem, że miłość może przyjść w każdym wieku, ale to wcale nie znaczy, że nie myśli się o przyszłości. Żadna z nas przecież nie ma ochoty zakładać rodzin w takim wieku. Chcemy zrobić karierę. Dobra. Ale nie popadajmy w paranoję kolorowej prasy, że jeśli nie masz chłopaka w wieku pietnastu lat to na pewno "coś ze mną nie tak", a jeśli nie używam makijażu to "jestem kompletną kretynką".
                                                                                       Ciao wasza kochana Sunny
                                                                                                                           

Życiowe dziwności w zwykłym dniu

12.04.10

Niesamowitym wydaje mi się taka zwykła rozmowa z Angelą i Thomasem jednocześnie. Czuję się tak jakbym z rok krążyła po orbicie w kosmosie, albo sama była kosmitą. Oni żartują, oni gadają, oni są po prostu tacy
normalni. Jak cała reszta. Gdy gadałam wczoraj wieczorem z Jennifer T. i umówiłam się, że do niej wpadnę bardzo się ucieszyła, bo chciała zapytać o jakąś bluzkę, którą chce pożyczyć i poprosiłabym przyszła z Angelą, bo chce nam coś powiedzieć. Nam! Dla mnie to kosmos, a dla innych normalka. Myślę, że w życiu innych ludzi takie rzeczy się nie dzieją. Rozumiem nie być w temacie, ale czy ja byłam na orbicie ponad planetarnej? Jasne, to uderzenie w głowie trochę mi zamieszało w głowie, ale nie rozumiem jak mogło mi przyjść do głowy, że Angela i Tom są parą. Śmieszne. Jednak może wcale nie? Może rzeczywiście tak mogło by być? Może to moja podświadomość dała mi takie właśnie ostrzeżenie. No nie to jakaś żenada. Bardziej wydaje się prawdopodobna myśl, że ja w głębi duszy jestem zazdrosna o Toma i Angelę, a więc taki właśnie miałam sen. Powiedźmy sobie szczerze nikt nie jest idealny, więc jak kochając Toma, mogłam być absolutnie nie zazdrosna o Angelę? To śliczna i żywiołowa dziewczyna o dużej inteligencji i poczuciu humoru. Na dodatek jego najlepsza przyjaciółka. Każdy na moim miejscu byłby zazdrosny, ale nie ja. A jednak... jak się okazuje jednak byłam. Myślę, że podobnie sytuacja się miała z Marshallem. W głębi duszy go kochałam. Więc wyobraźnia podsunęła mi te wizje z nim... A jednak nawet teraz go kochałam, tyle że jak starszego brata. Myślę, że potrzebowałam tego snu by to zrozumieć. A co do Maksa... sprawa była bardziej skomplikowana. Podejrzewałam, że to co się zdarzyło było prawdą. Nie miałam powodu by myśleć inaczej. No dobra miałam, ale pominę tę kwestie milczeniem. Uważam, że to prawda, bo nadal kocham Maksa. Gdyby to był sen, nie czułabym teraz tego uczucia. Dopiero teraz zrozumiałam, że uczucia, które czułam we śnie ulotniły się zaraz po przebudzeniu. No może nie końca, ale nie odczuwam ich już z taką intensywnością jak we śnie, a miłość do Maksa wciąż pali jak ogień. Teraz łatwiej będzie mi odróżniać jawę od snu i wszystko co się tam stało. Chcę mieć jakieś zwierzątko, jednak mama się nie zgadza. Zastanawiam się jak ją przekonać. To nie fair! Chcę mieć wiernego przyjaciela a pies złocisty lablador znakomicie by się do tej roli nadawał. Mama mnie ogranicza. Myślałam, że chce bym była szczęśliwa, ale nie chce spełnić tego jednego małego marzenia. Wymiguje się tym, że nie będę chciała go wyprowadzać na spacer. Nieprawda. Pogadam z Angelą i zapytam jak przekonała swoją. Nawet wiem jakbym mu nadała na imię. Cezar.

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Uciekaj co sił w nogach!

Cóż, ostatnio zrobiłam coś naprawdę przerażającego. Przerażającego dla mieszkańców cicho i spokojnego Salem, nie dla mnie. Moi drodzy, zapisałam się na prawo jazdy i nawet już byłam na pierwszej lekcji. Na razie tylko teoria. Wykłady no cóż, nie wiem czego się spodziewałam, ale źle nie jest. W każdym razie uczę się postaw i aj, dużo się trzeba nauczyć. Tyle, że zapisanie się to nie jest taka prosta sprawa otóż najpierw wyrobiłam profil na kierowcę. Do tego potrzeba
- zaświadczenia od lekarza, że jestem zdolna do prowadzenia auta zarówno pod względem fizycznym jak i psychicznym - tj. nie będę z morderczą miną ganiać przechodniów samochodem.
- dowód osobisty - i nie ukryje się wieku :(.
- wniosek z urzędu - dużo wypełniania, ale czegoś się nie robi by jeździć autem.

Ponoć teoria jest teraz trudniejsza, nie da się jej nauczyć od tak. Nie wiem. W każdym razie chcę usiąść za kółkiem i jechać w stronę zachodzącego słońca albo wschodzącego, no nieważne, może na razie tylko do Toma. Ciao.
Ps: Mam prośbę. Nie wychodźcie pod koła samochodu. Nie chcę przejechać osób, którzy czytają moje wpisy.
Ps2: Nie chcę nikogo przejechać. Chcę zdać egzamin, a gdyby nie było tych przepisów... ;)

niedziela, 18 sierpnia 2013

Zakupy!

Moi drodzy. Mam prośbę. Bądźcie mili dla swoich mam. Po prostu są kochane czy czasami się z nimi kłócimy czy też nie. Moja na przykład zrozumiała moje kłopoty finansowe i pożyczyła mi kasę na zakupy. Ruszyłam więc z Angelą na zakupy i zakupiłam taką śliczną niebieską. Zdjęcie poniżej.
 
 
 
 
Pozdrawiam sklep ....! Bez reklam kochani, bez reklam, bo za dużo reklam mamy w tych czasach. Natomiast Angela postawiła na fiolet i wygląda naprawdę cudownie. Zdjęcie ze strony reklamowej sceny poniżej.
Bez twarzy pełna anonimowość. Tak czy inaczej. Ładna prawda? Pozdrawiam. Trzymajcie się cieplutko, co dzisiejszego dnia ( 30 stopni C) nie powinno być trudne ;).