niedziela, 18 sierpnia 2013

Zakupy!

Moi drodzy. Mam prośbę. Bądźcie mili dla swoich mam. Po prostu są kochane czy czasami się z nimi kłócimy czy też nie. Moja na przykład zrozumiała moje kłopoty finansowe i pożyczyła mi kasę na zakupy. Ruszyłam więc z Angelą na zakupy i zakupiłam taką śliczną niebieską. Zdjęcie poniżej.
 
 
 
 
Pozdrawiam sklep ....! Bez reklam kochani, bez reklam, bo za dużo reklam mamy w tych czasach. Natomiast Angela postawiła na fiolet i wygląda naprawdę cudownie. Zdjęcie ze strony reklamowej sceny poniżej.
Bez twarzy pełna anonimowość. Tak czy inaczej. Ładna prawda? Pozdrawiam. Trzymajcie się cieplutko, co dzisiejszego dnia ( 30 stopni C) nie powinno być trudne ;).
 
 
 
 

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Znowu razem!

10.04.10

Najdziwniejszy w życiu sen. Rozmawiam z Angelą i czuję się dziwnie. Rozmawiam z Tomem i czuję się dziwnie. Rozmawiam z nimi obydwojgiem na raz i wciąż zastanawiam się czy to sen. Jak inaczej wytłumaczyć to wszystko co miało miejsce? Zaledwie parę godzin temu rozmawiałam z Genie, a teraz... Tylko czy z nią rozmawiałam? Możliwe, że jednak mam wstrząs mózgu o którym wspominała Angela, choć doktor Lucas Dolan zapewnił mnie, że wszystko ze mną w porządku. Czy to możliwe, że tyle rzeczy nigdy nie miało miejsca. Co ważniejsze jak mam odróżnić co miało miejsce, a co nie? Czy każde świństewko jakie robiłam Tomowi, na przykład pocałunek z Marshallem miało miejsce czy też nie? Pogubiłam się już totalnie. Czyżbym miała aż tak bujną wyobraźnie? Nigdy siebie o to nie podejrzewałam, lecz na to wychodzi. Mocne uderzenie w głowę naprawdę może zamieszać ludzkim życiem. Nie wiem jak się układają sprawy z Maksem, niby mnie poznał, ale może byłam dla niego koleżanką, tylko koleżanką, która towarzyszyła mu na feralnej imprezie i dla niego pocałunek nie miał miejsca? Może mu się nie podobałam? Czy powinnam się z tego cieszyć? Absolutnie nie miałam pojęcia jak odpowiedzieć na te pytania. To zaczyna być denerwujące. Poczułam jednak mdlący ucisk w żołądku gdy pomyślałam o Maksie, a przecież nadal kochałam Toma. Kochałam go tym bardziej, że nigdy mnie nie zdradził. Mimo wszystko jestem egoistką, gdyż wiedziałam czego chcę, a chciałam ich obu. Każdy reprezentował sobą coś co sprawiało, że go pragnę. Sytuacja stała się irytująca bo nie wiedziałam co począć. Nie powiem schlebiało mi ich zainteresowanie. Ale pod tym kryło się coś więcej. Miłość. Kochałam dwóch facetów i nie wiedziałam jaka jest sytuacja tego drugiego wobec mnie. Czy rzeczywiście był mną zainteresowany? Totalny chaos. Teraz gdy wszystko stało się na powrót
idealne. Śmieszne jak mogę nazywać chaos w mej głowie idealnym? Ale przecież tego właśnie pragnęłam. Żeby Tom nigdy nie zdradził mnie z najlepszą przyjaciółką, żeby był czuły i wesoły. Taki jak dawniej. Czego mogłam chcieć więcej? To coś co dostaje się raz w życiu, drugą szansę. Dar od niebios. Czemu więc jestem tak niewdzięczna i nie zadowolę się tym jednym? Czemu pragnę wciąż więcej? Miłość nie rządzi się prawami logiki. Zastanawiałam się przez chwilę czy wystarczyłaby mi przyjaźń Maksymiliana. Tą myśl mąciła druga, która uparcie przypominała mi smak jego ust. Cholernie dobrze całował. Lepiej by było abym go nigdy nie poznała. Przynajmniej dla związku mojego i Toma. Raptownie przypomniały mi się słowa Toma, które wypowiedział dawno temu i które okazały się tylko snem jak wiele innych rzeczy „Gdyby nie ty myślę, że moglibyśmy być razem i być przy tym szczęśliwi, bo nie znałbym miłości, ani swojej drugiej połówki. To uczucie które było by między nami mylnie brał bym za miłość i było by to dla mnie ok.". Zastanawiałam się chwilę, ale ty tylko chwilę czy nie jest tak aby było ze mną, ale w końcu doszłam do wniosku że nie, bo ja naprawdę kochałam Toma, nawet teraz, gdy już znałam Maksa. Nie wytrzymałabym długo bez niego. To on by mnie rzucił gdyby dowiedział się, że kocham Maksa. Albo może nie. Może by o mnie walczył i by mi wybaczył. W moich omamach tak właśnie powiedział. Nie wiem na ile można było im wierzyć. Może taka właśnie była moja podświadoma nadzieja. Wątpiłam w to. Nie zamierzałam tego sprawdzać. Maks zostanie tylko moim przyjacielem. Taką miałam nadzieje, gdyż nie miałam pewności, że feralny pocałunek nie miał miejsca. Nie było sposobu by się dowiedzieć. Czas rozwiąże tę sprawę.

Wieczór filmowy

Umówiłam się wczoraj z Tomem na wieczór. Mieliśmy oglądać "Hansel i Gretel: łowcy czarownic". Kto lubi fantasy niech obejrzy. Paskudne czarownice i dzielni wojownicy, którzy je zabijają po prostu dobra rozrywka. A co po za tym? Nie zauważyliście, że wszystko w filmie zapamiętałam? Bo po za tym była tragedia. Tom usnął, a ja... smutne to. Dziewczyna nie powinna oglądać filmu samotnie. Nigdy.

piątek, 9 sierpnia 2013

Czas na letnią pracę? tj. auć na koncie

Piątek jest jednym z moich ulubionych dni. Nie mam pojęcia, ale jest tak od bardzo dawna. Tom był dzisiaj u mnie i oznajmił mi, że zamierza poszukać pracy, ale mówiąc między nami widziałam, że nie ma na to ochoty, bo praca na lato to nic przyjemnego. Gdy inni leniuchują ty musisz pracować, a zarobki do tego nie zachęcają. Jak stwierdził jednak mój ukochany musi zarobić parę groszy na kilka drobiazgów, jak sobie uświadomiłam miał na myśli nasz ślub, a raczej to co będzie po nim czyli miesiąc miodowy. Nie żebym wymagała czegoś specjalnego, jestem daleka od kapryszenia, ale miło mi, że Tom o tym pomyślał. Nie pytałam za wiele, bo chcę niespodziankę. Ostatnio pomyślałam o tym by kupić sobie kreacje na ślub Darii, ale po przejrzeniu swojego stanu konta i zobaczeniu tam strasznej absolutnej tragedii finansowej postanowiłam nie szaleć, co w moim wypadku oznacza ostrożne stąpanie po finansowym błocie. W każdym razie nie zamierzam wspominać o tym ani Angeli ani Darii ani w ogóle nikomu, bo to jest straszne, że nie mam kasy. Może faktycznie czas poszukać sobie jakiegoś zajęcia.

sobota, 3 sierpnia 2013

Zdrada czyli zły dziwnego początek

10.04.10

To że Genie mnie zdradziła wywołało u mnie... jedynie lekkie zaskoczenie. Chyba ostatnio za dużo przeżyłam w sferze uczuciowej, by coś mogło mnie jeszcze zranić. Miłość nie rzecz i nie przechodzi sama nam - śpiewano w piosence, którą dawniej i nawet teraz bardzo lubiłam. Genie wciąż była zakochana w Tomie. Nawet jeśli tego nie chciała. Czyżby grała nienawiść? Nie wiem. Może naprawdę chciała go nienawidzić za to co jej zrobił, ale minęło tyle czasu, a Genie nie należy do osób pamiętliwych. Po za tym może uznała, że nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, gdyby nie ta chora gra nigdy nie poznałaby Franka. Może uznała, że zdrada jest nie fair nawet wobec Toma? Może poprosił ją by sprawdziła jak to jest w mojej sferze uczuciowej? W końcu uznał, że komu jak komu ale Genie z takiej sprawy się zwierzę. W końcu nigdy Toma nie znosiła. Albo mnie się tak wydawało. I nagle poczułam ból w sercu gdy przyszła mi do głowy kolejna możliwość. A jeśli cała nasza przyjaźń była udawana? Powiedźmy sobie szczerze zakochani bywają ślepi, jak więc Genie mogła dostrzec tę grę? Ktoś musiał jej powiedzieć, ktoś z zewnątrz. Nieważne czy Tom już dawno zaprzestał gry czy też nie, Genie nadal grała swoją rolę. Tyle że on być może nigdy tej gry nie zaprzestał. Historia zatoczyła koło. Kto mógł powiedzieć o wszystkim Genie? Gdy dopuściłam do siebie tę możliwość poczułam się tak jakbym dostała kopniaka prosto w żołądek. Zaczęłam sobie wmawiać, że się mylę. Czyż w jakimś filmie nie mówiono, że usta nie kłamią? Ale zdałam sobie sprawę, że ja bardzo chciałam wierzyć, że mój świat nie był budowany na kłamstwie i uwierzyłabym każdemu kto potwierdza tę tezę. Nagle stwierdziłam że muszę porozmawiać z jedyną osobą, która musi znać całą prawdę. Mama miała rację, że powinnam to zrobić już dawno i że nie odkłada się spraw na później, bo później tworzy się taki bałagan, że już nie można posprzątać. Tym razem jednak mogłam to naprawić. Musiałam spotkać się z Angelą i z nią szczerze porozmawiać, bo tylko ona miała odpowiedzi na wszystkie dręczące mnie pytania. Ktoś mógłby zapytać jak mogłam wierzyć, że powie mi całą prawdę, ale ja w to wierzyłam. Wierzyłam, że tym razem mnie nie okłamie, mimo tego że tak wiele razy to zrobiła. Każę jej przysiąc i myślę, że nie złamie przysięgi. A ja musiałam się dowiedzieć czy Marshall, Jossie, Lucas o tym wiedzieli. I dłuzej o tym myslałam tym bardziej byłam przekonana że tak. Świadczyły o tym wypowiedzi Marshalla, tylko ja nie chciałam tego widzieć. Teraz to dostrzegłam i nie chciałam być okłamywana przez najlepszego przyjaciela. Nie chciałam już być okłamywana przez nikogo. Teraz już to wiem. Rozmowa z Angelą była bardzo dziwna i gdy zakończyła się uściskiem... To było naprawdę niewiarygodne! Gdyby ktoś powiedział mi tydzień temu, że... ba, gdyby powiedział mi rano, że tak to się zakończy nie uwierzyłabym. Pomyślałabym, że to jakiś wariat czy coś w tym rodzaju. Cały ten dzień wydał mi się absolutnie dziwaczny i mogłam sobie z łatwością wyobrazić, że rozmowa z Genie nie miała miejsca. Albo że odbyła się miliony lat świetlnych temu i dotyczyła innej osoby. Taka śpiąca... chyba się położę.

czwartek, 1 sierpnia 2013

O nowym tytule

Zastanawiam się nad zmianą tytułu bloga. Mógłby brzmieć "dawno, dawno temu w odległej galaktyce...", gdybym się urodziła jakieś trzydzieści lat wcześniej zanim twórca "Gwiezdnych wojen" zaczął pisać scenariusz. Po za tym nie podobna jestem do Luke S., więc chyba odpada, choć moje życie przypomina życie gdzieś tam w kosmosie. Może powinnam zacząć od "kawa na Plutonie"? Chyba odejdę od tematyki kosmicznej, zajmę się chyba czymś bardziej przyziemnym. Gdy zapłonie zimny ogień? A może "Życie słodkie jak czekolada". Mogłabym też coś o uczuciach w nazwie " Gdy mocniej bije mi serce..." Nie mam pojęcia. To nazwa testowa. W każdym razie dość "po prostu Sunny". Zbyt szare, nic nie mówiące.

Link do ocenialni

http://ocenialna-blogow.blogspot.com/2013/07/odmowy-ocen-blogow-i-am-butterfly.html?showComment=1375356114576#c7507287593025388277