środa, 19 kwietnia 2017

Po urodzinowy brak zmiany czyli co na zewnątrz a co w środku

Święta i po świętach. Niby wszystko po staremu, jestem jaka byłam ( no może tylko trochę szersza na boki) i nie czuję zmiany. Nie czuję żadnego olśnienia i nie czuję mądrzejsza. Byłam na warsztatach literackich by opisać ten stan żadnych- zmian- po- urodzinach. Za to zakupiłam czarny żakiecik i spódniczkę. Będę wyglądać poważniej, jeśli tak się nie czuję!

sobota, 8 kwietnia 2017

Co się wiąże z 26 urodzinami?

Siedzę sobie piszę, choć jest sobotni wieczór. Tak, tak zaraz idę potańczyć, ale najpierw muszę zapisać smutną refleksję jaka mi wpadła do głowy wraz z tańcem i drinkiem. Otóż za tydzień ( dokładnie 8 dni) skończę dwadzieścia sześć lat i jako poważna kobieta to ja już chyba nie powinnam chodzić sobie i tańczyć. Powinnam zainwestować w kupno czarnego poważnego żakietu i okularów. Bizneswomen w jeden dzień. To znaczy czysta powaga, bo już będę poważnym dorosłym człowiekiem, dla którego studia są już wspomnieniem zamierzchłej przeszłości ( rok temu ukończone, więc bardzo dawno temu). Za tydzień tylko poważne decyzje, ale dzisiaj zabawa! Zabawa! Zabawa!

czwartek, 6 kwietnia 2017

Historyczny moment

Ha! Dzisiaj historyczny dzień moja kochana mama, posłała swój telefon na emeryturę. Telefon miał 9 lat i chyba najwyższy czas aby samsung skończył swój telefoniczny żywot. Mamie szkoda, a ja no cóż kończy się pewna epoka.


poniedziałek, 3 kwietnia 2017

Fray Never say never

Najpiękniejsza piosenka dla mnie przynajmniej ostatnio. Mogłabym słuchać godzinami. Postanowiłam się podzielić, ponieważ uważam, że każdy sposób na pozbycie się smutku jest dobry ( a dzięki tej konkretnej piosence, smutek szybko znika i czuję się lepiej). Gdy siedzę sama, a Toma nie ma ta piosenka sprawia, że mimo wszystko uśmiecham się i mam nadzieje, że na was ten utwór podziała na was podobnie.



niedziela, 2 kwietnia 2017

Nikt mnie nie oszuka! czyli prima aprilis dla cwanych

Wczoraj był pierwszy kwietnia czyli mój nie-najukochańszy-dzień w roku. Wstałam z mocnym postanowieniem, że nikt mnie nie oszuka tego dnia. Zazwyczaj mam naiwną naturę, które dawała się nabierać na stare sztuczki, ale tym razem zeszłam z łóżka z optymistyczną maksymą, skoro jest dzień oszustwa to ja się nie dam nabrać, bo nikomu nie będę wierzyć i już. Proste prawda? Ha! Nic bardziej mylnego. Byłam już wyszykowana do miasta, gdy mama weszła do pokoju ze swoim starym numerem pt. " masz plamę na bluzce". Ta, jasne. Nie ze mną te numery. Cwana bestia ze mną. Nie uwierzę w coś tak banalnego. Dopiero na mieście zorientowałam się, że rzeczywiście miałam plamę na bluzce. Tak, więc zacznę od początku. Jak ja nienawidzę prima-aprilis.

środa, 29 marca 2017

Łatwiej zakochać się na wiosnę

Muszę przyznać, że chyba robię się perfekcjonistką. Jak coś robię to się ciągnie jak guma, bo nie umiem skończyć wciąż i wciąż coś poprawiam i tak bez końca. Angela twierdzi, że to tik nerwowy, ale ja nie jestem pewna. Może to po prostu pierwszy krok do doskonałości? Tak naprawdę nie mam się czym denerwować, w pracy ok, w związku status w porządku. Mieszkam z Maksem, który jest świetnym współlokatorem i... no właśnie to chyba Maks jest przyczyną moich nerwów. Jest świetny i w tym problem. Angela twierdzi, że każdy ma jakieś wady, ale Maks cóż on zachowuje się nienagannie. Co jest złe, bo to jego zachowanie mnie oczarowuje, a ja nie chcę być oczarowana! Tym bardziej, że jest wiosna, a jak się mówi, łatwiej zakochać się na wiosnę.

wtorek, 21 marca 2017

Misja kobieta

Zniknęłam w próżni zwanej życie. Taka niekończąca się historia: praca, dom i przyjaciele. Chyba nawet nie mam czasu myśleć o miłości, choć Tom przychodzi, oczywiście. Czemu ma nie przychodzić? Nie pokłóciliśmy się, nie. Jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi. Przynajmniej tak się zachowujemy, możemy pogadać o wszystkim i to właśnie robimy, ale... no cóż, coraz częściej wyobrażam sobie, że gdybym była zaniedbana i siedziała w starej piżamie to on by tego nawet nie zauważył. Dlatego chcę się stać sexi, taka bardziej kobieca, a mniej najlepsza przyjaciółka. Taki plan pierwszego dnia wiosny dobrze zwiastuje. To dzisiaj wiosna przyszła czy wczoraj? Pogubiłam się. Och nieważne: misja kobieta ogłaszam oficjalnie za rozpoczętą! Zacznę od depilacji nóg. Auć.