niedziela, 26 kwietnia 2015

Na swoim?

Pokłóciłam się z mamą. Ostatnio jest nerwowa, więc trudno się z nią dogadać. Czasami myślę o wyprowadzce, ale na razie nie mogę sobie tego wyobrazić. Chociaż mieszkanie sam na sam z Tomem chyba nie byłoby takie złe.

sobota, 18 kwietnia 2015

Nieśmiertelność...

Nieśmiertelność jest przereklamowana. Czyni człowieka, a życie pozbawia sensu. Miłość czyni każdego człowieka nieśmiertelnym, bowiem człowiek żyje w sercu tej drugiej osoby. 





czwartek, 16 kwietnia 2015

Sto lat, sto lat

W tym roku obyło się bez intryg urodzinowych. Tom pamiętał jak było w zeszłym roku i dlatego w tym po prostu mnie pocałował i powiedział "nie denerwuj się, kochanie, ale chcę ci kupić prezent". Tak po prostu. Było mi głupio, że nie może mi zrobić niespodzianki, bo zachowałam się jak wariatka, ale takie postawienie sprawy oszczędziło mi sporo nerwów. Chyba kocham go za to jeszcze mocniej. Moich przyjaciół też. Warto starzeć się, jeśli ma się takich ludzi dookoła. Sto lat, sto lat.

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Jak mi idzie malowanie mieszkania?

Muszę przyznać, że nawet nie zauważyłam, że upłynął cały tydzień od świąt. W Wielkanoc zjechała się rodzinka, przyjechał szalony wujaszek Hayden, który dzielił się wspomnieniami i trzeba to powiedzieć szczerze. Moja mama nie była taką niewinną dziewczyną, jak mówiła. Następnie tuż po świętach, Tom ogłosił malowanie i jak mi oświadczył, powiedział swojej mamie, że cytuję "zgłosiłam się na ochotnika" koniec cytatu. Zabawne, nie przypominam sobie tego. Przyznałam mu się, że nie jest najlepsza we władaniu pędzlem i malowaniu nim czegokolwiek, ale to szczerze mówiąc jest to niedopowiedzenie, bo ja malować nie umiem. Mimo to zjawiłam się w jego domu z udawanym entuzjazmem. Jego mama gdzieś zniknęła, a my zostaliśmy sami zajęci pracą. Nagle, zupełnie przypadkiem chlapnęłam go farbą, on mnie i zaczęliśmy się śmiać. On przypadkiem kopnął farbę, która spadła z drabiny i... byłam cała żółta, kurczakowatą żółcią. Tom jak prawdziwy dżentelmen pożyczył mi swój t shirt, który sięgał mi do połowy ud i może wyglądałam sexi, ale tak wrócić do domu nie mogłam. Mój dzielny chłopiec obiecał rano pojechać po jakieś ciuchy do przebrania, ale miałam zostać u niego na noc. Nic więcej nie powiem. O nie.  

sobota, 4 kwietnia 2015

wiersz Grzegorza Lewkowicza

Co było pierwsze
Co było pierwsze jajko czy kura?
– nikt odpowiedzi nie znał akurat.
W końcu została prawda wykluta…
– kura powstała z żebra koguta.




Święta, święta idą

Wielkanoc już jutro. Święconka zaniesiona, ciasta upieczone, można leniuchować. Tyle, że ja naprawdę nie lubię bezruchu. Nie będę biegać, co to to nie. Raczej wejdę na rowerek stacjonarny, domowy i przejadę parę kilometrów, dla rozrywki nie po to aby się zmęczyć.  W każdym razie będzie bardzo świątecznie!
Ps: Kto wie czego symbolem jest zajączek wielkanocny?




środa, 1 kwietnia 2015

Złota myśl na początek kwietnia

"Nigdy nie pozwalaj głodnemu samemu robić sobie jedzenia". Czasami mam dziwne powiedzonka. Chyba każdy domyśla się dlaczego i o co chodzi w tym powiedzonku.