niedziela, 30 marca 2014

Dlaczego nie rozmawiałam o tym co ważne?

Poszłam do Angie owszem, ale nie pogadałam z nią o tym co mnie trapiło. Nie wiedziałam jak zacząć, zresztą, gdy o tym nie mówię moje obawy są mniej realne. Bałam się, że jeszcze Angie potwierdzi, że mój lęk ma pewne podstawy i nie wiedziałabym co ze sobą zrobić. Mam na myśli to, że nie umiałabym chyba odejść od Toma, i chyba chciałabym uwierzyć we wszystko co powie co nie jest zdrowe, ale nie potrafię tego zmienić. Tak, więc rozmawiałyśmy ze Angie o wszystkim, lecz o niczym co jest ważne. Ona nawet nic nie zauważyła, a może czekała aż zacznę, ale ja milczałam. Wyobrażałam sobie jak broni Toma, co z pewnością by robiła, gdybym zaczęła ten temat " To jego przyjaciółka, a on ci nie powiedział tylko dlatego, że nie miał okazji!". Tyle, że miał milion okazji i żadnej nie wykorzystał. To może inaczej " To jego przyjaciółka i może nie sądził, że musi się tłumaczyć z tego że ją odwiedza". Faktycznie nie musi, ale myślałam, że chce i że mnie zna na tyle żeby wiedzieć, że ja się tym zdenerwuje. A może po prostu myślał, że mnie nie będzie tego dnia? Przecież nie mówiłam mu przyjdę i on to po prostu celowo wykorzystał. Powiedział swojej mamie, a ona przekazała mnie. Tyle że znów nie zadzwonił, a ja czekam na jakieś wyjaśnienie. I co raz bardziej się boję...

piątek, 28 marca 2014

Złota myśl

Czasami bardzo pochmurny dzień jeden uśmiech potrafi zmienić w cud

czwartek, 27 marca 2014

Pocałunek w deszczu, strach, Tom

Przypomniało mi się jak całowałam się z Tomem w deszczu. Wiem, że brzmi jak scena z tandetnej komedii romantycznej, ale tak było, a jak wyjęłam pamiętnik to ta scena stanęła mi przed oczami. Wzięłam telefon i zadzwoniłam do Toma, chciałam z nim pogadać, ale go nie było. Ponoć umówił się z Kathrine, a mnie serce zamarło, bo przecież nic nie wspominał o tym. Oczywiście, że nie musiał. W końcu są przyjaciółmi, a on nie musi się mi tłumaczyć, ale mimo wszystko strach zajął moje serce, bo on mnie zna i mówi mi wszystko. Boże, chyba mnie nie... ( to słowo na "z" nie chce mi przejść przez gardło) To niemożliwe. Niedawno gadaliśmy o naszym związku. Chciał ślubu, ale to chyba nie jest tak jak z tymi mężami, którzy kupują kwiaty, gdy wracają od kochanki? Nie, nie. Przecież nie powiedział by o tym swojej mamie. Chociaż ona lubi Kat. Nie wiem co o tym myśleć. Boże, boże. Muszę iść do Angie.

poniedziałek, 24 marca 2014

Miłość kontra zysk czyli polska rzeczywistość

Hej. Oto jedno z moich licznych przemyśleń względem ostatnich wydarzeń w kraju ( strajkujące matki niepełnosprawnych żyjące ze świadczenia pielęgnacyjnego).

TAK - dla matek opiekujących się dziećmi
NIE - Dla matek wykorzystujących niepełnosprawność i cierpienie swoich dzieci dla własnych celów

TAK - Dla premiera dbającego o potrzeby polaków
NIE - dla premiera, który zajmuje się tylko sprawami osób które najgłośniej krzyczą, niekoniecznie tych którzy mają rację.

Chodzi mi o to, że owszem te kobiety są w ciężkiej sytuacji, ale pytam gdzie są ojcowie wspomnianych dzieci? Czy pomoc państwa= utrzymanie? Po za tym to nie jedyna grupa, która ma ciężko. Osoby biorące tzw EWK ( przepracowały ileś lat i gdy urodziło się chore dziecko zrezygnowały z pracy) biorą mniej kasy niż osoby które nigdy nie pracowały! Mam znajomą niepełnosprawną i jej renta wynosi zawrotną sumę 609 zł po marcowej podwyżce i jej się żadna pomoc nie należy, podczas gdy owym panią strajkującym owszem. Kolejne pytanie, które z chęcią bym im zadała. Strajkują dla dobra dzieci, ale tak naprawdę co się stanie ze wspomnianymi dziećmi gdy ich zabraknie? Kto, powtarzam kto zaopiekuje się dzieckiem za 153 zł zasiłku pielęgnacyjnego? ( tyle właśnie dostaje osoba niepełnosprawna by wynająć sobie kogoś do pomocy). Tak, więc nie oszukujmy się. Tu nie chodzi o dobro tych dzieciaków ( które już z pewnością zmęczone strajkiem swoich rodziców). A tak w ogóle jaki rodzic dostaje kasę za opiekę nad dzieckiem? A przecież nikt nie zostawi samego w domu pięciolatka na przykład. Po za tym zawsze myślałam, że matka opiekuje się dzieckiem z miłości nie dla zysku. Niestety jak się okazuje nie w naszym społeczeństwie. Smutne to. Naprawdę. Nie chcę się zastanawiać nad tym teraz ale myślę, że ja wesoła, zwariowana imprezowiczka nie zostawiłabym swojego dziecka i nie przeliczyła mojej opieki na złotówki. Bo gdzie w tym wszystkim miejsce na miłość? Wszyscy chcą zbić polityczny kapitał teraz przed wyborami, ale ja bym chciała, aby ktoś zdał sobie pytanie. Co jest tak naprawdę ważne? Bo ja zawsze myślałam, że dla rodziców najbardziej liczy się dziecko, a dla rządu powinien człowiek. Ale ostatnio zaczęłam poważnie wątpić.

niedziela, 23 marca 2014

Ploteczki

Plotkowałam dzisiaj z Darią i Angelą i szczerze mówiąc trudno mi było nie wykrzyknąć im, że Tom chce mnie za żonę i chce ponownie ustalić datę. Wiem, że to niby żadna tajemnica, ale jednak nie chcę zapeszać. Nie tym razem. Wszystko musi być idealne i udać się. Najtrudniej będzie powiedzieć Maksowi. Życie jest skomplikowane.

czwartek, 20 marca 2014

Co nowego

Zaczytuję się w kolejnych tomach "upadłów" Lauren Kate. Są super! Pozdrawiam.

środa, 19 marca 2014

Cisza o północy

Uwielbiam noc. Wiem o czym świadczy pisanie o tej porze. Bezsenność. Nie lubię jednak tracić czasu na spanie. Wolę marzyć. Nawet samotność dzisiaj mi nie przeszkadza. Jest dobrze. Pozdrawiam.
Ps: Czy czas nie jest dla was czymś niesamowitym? Jego bieg jest zależny od nastroju. Gdy jestem szczęśliwa gna jak oszalały, a gdy mi smutno spowalnia swój bieg i z ogonem przy ziemi wlecze się okropnie. Cóż mogę rzec carpe diem, kochani, carpe diem.