wtorek, 1 sierpnia 2017

Czy miłość ma swoje granice?

Leżę na plaży, a na moje ciało padają promienie słońca. Sączę powoli drinka i patrzę na wodę, mrużąc delikatnie oczy. Nie, nie, nie. Nigdzie nie wyjechałam, lecz to słońce zawitało do naszego kraju. Ja się nie opalam tylko przysmażam i czym prędzej pełznę do cienia, bo jutro albo może jeszcze dzisiaj wieczorem będzie mi złaziła skóra jak wężowi. Tom chichocze ze mnie. Dostanie z wody to przestanie, niech ma. Niech się śmieje. Nie zamierzam się więcej opalać. Nie, nie, nie. To w ogóle nie jest mi potrzebne do szczęścia. Słońce tak, opalanie nie. Tom mówi zawsze, że kocha mnie taką jaką jestem. Niech więc kocha wielkie białe yeti, które zajada się lodem śmietankowym z bakaliami. Sprawdzimy go czy mówi prawdę. Karty na stół panie Frost. Kocha mnie pan czy nie kocha?


poniedziałek, 17 lipca 2017

Wakacyjny wyjazd? Nie ze mną te numery!

Mam takie wrażenie, że miasto latem, w czasie wakacji wygląda jak po inwazji zombi. Przynajmniej popołudniu. W telewizji same powtórki, sklepy pozamykane, biblioteki także. Ludzi mało. Jakby wszyscy nagle postanowili wyjechać nad morze. Co tam jest czego tu nie ma? Muszelki? Wodę i słońce mam tutaj. Rybek i tak bym nie kupiła, bo najpierw musiałabym spojrzeć im w morskie zapłakane oczy, a tak z dala od wody mogę myśleć, że może nie wiedziały co się dzieje. No i tłok na plaży. Nie, nie, nie. No i najważniejsze. Tutaj mam ludzi, z którymi naprawdę świetnie się bawię. Nie wyjeżdżam. Będę pić soczek, leżeć na kocu i relaksować się całkiem za darmo. Nie podążę za modą wakacyjnych podróży. Zostawię to gwiazdom Hollywood, które mają zbyt dużo kasy i ... zostawię to im po prostu

niedziela, 16 lipca 2017

Co ja czytam ostatnio?

Kończę czytać Owocową serię Izabeli Sowy. Wakacje to dobry czas na książki lekkie i przyjemne z odrobiną humoru. Takie książki, które poprawią już i tak dobry humor i sprawią, że masz ochotę wyjść z domu o każdej porze. Horrory są dobre na zimę, bo wtedy możesz spokojnie drżeć ze strachu skryta pod grubym kocem, być może wtulona w swojego misia, oczywiście mówiąc mu, że to z zimna, nie ze strachu. Tak, więc sięgnięcie po książki Izabeli Sowy latem nie było błędem. Było wesoło, lekko i przyjemnie. Cała seria, choć powtarzalna ( podobna tematyka wszystkich trzech książek) mnie przypadła do gustu, ale ostatnio uwielbiam powtarzalność akcji, więc to może moja prywatna mania. Na przykład taka Kerrelyn Sparks i jej seria miłość na kółku. Po prostu uwielbiam postać Gregoria i dlatego polubiłam całą serię. Przydałby mi się taki przystojniak.


Mega przystojniak nie? Zdjęcie zaczerpnięte z z twittera Gregoriego Holsteina. 
Jeśli autor nie wyraża zgody na pojawienie się jego zdjęcia na moim blogu to przepraszam i proszę o kontakt to usunę, choć to przykre, bo to prawdziwy przystojniak. 

piątek, 14 lipca 2017

Desposito

Po za tym utworem despasito nie dodam nic więcej. No może tylko to, że słucham go razem z Tomem, a Maks dyskretnie się ulotnił.



poniedziałek, 10 lipca 2017

Gdy się nie ma tego co się lubi...

Jest taki moment w życiu kiedy należy, niektóre rzeczy uporządkować. Zwłaszcza, gdy mieszka się współlokatorem, który jest nie tylko nieziemsko przystojny, ale też jest twoim przyjacielem. Niestety w pewnym momencie uświadamiasz sobie, że chłopak to chłopak co niesie ze sobą pewną mieszankę genów, z którymi nie wygra, choć w pewnym sensie nawet nie walczy. Dlatego też pośpieszyłam dzisiaj do sklepu i zaopatrzyłam się w kubek, ale nie byle jaki kubek, tylko kubek z imieniem. Co mnie oburzyło to, to, że nie mieli kubka z imieniem Natalia ( co ja mam poradzić, że mama takie imię mi na chrzcie dała i z takim przyszło mi żyć?). No, ale od czego jest drugie imię czy trzecie. Tak więc zakupiłam kubek, a w sklepie obiecali, że zamówią wkrótce i z moim imieniem, tak więc teraz Maks, gdy będzie sobie robił kawę i brudził kubek to swój nie mój, bo jemu też kupiłam. Przezorny zawsze ubezpieczony.



czwartek, 29 czerwca 2017

Jak zwalczyć strach i pomóc koleżance?

Powinnam pomyśleć o wakacjach. Długich. O plaży, o słońcu o wszystkim do dobre. Nie myślę jednak o tym. Myślę o kimś i to nawet nie jest Tom, co byłoby zrozumiałe i naturalne jako, że go kocham i dosyć często o nim myślę. Nie myślę też o Maksie, który zajmuje pozycję numer 2 w moim zagmatwanym życiu i sercu. Nie o przyjaciołach, których kocham i za których zapewne gdyby trzeba było oddałabym życie ( choć może to tylko książkowy zwrot, nie wiem, nie wydaje mi się); czy rodzicach, którzy, choć kochani to potrafią naprawdę skomplikować życie. Poznałam nową przyjaciółkę. Ma na imię Jane i chyba opisała się dosyć trafnie "gdyby przeciętność miała imię to było to moje imię". Jest przeciętna, w dziwnym ogólnikowym tego słowa znaczeniu. Nie ma ukrytych talentów czy urody, która by urzekała, lecz lubię ją i dlatego dla mnie wcale nie jest przeciętna. Lecz ona się tym gryzie, a ja nie wiem jak pomóc, bo czy cokolwiek co powiem może jej poprawić nastrój? Być może to kwestia nie udanych związków lub niezbyt lubianej pracy, czy zbyt mało komplementów wypowiedzianych wtedy gdy były naprawdę potrzebne, ale Jane dołuje się tym, że nie jest kimś, lecz tylko tłem. Nie zauważam tego gdy rozmawiamy, lecz może powinnam, bo przecież ona tak czasem milczy, lub ma nerwowe tiki. Ona tak bardzo łaknie akceptacji, a ja ją daję, ale myślę, że ona nie do końca w to wierzy. Więc teraz zamiast myśleć o wakacjach myślę o niej. Bo nie chcę by była smutna. Rozumiem, że niedobrze jest być tylko tłem. Czasami po prostu człowiek chce być na pierwszym miejscu, albo przynajmniej drugim, Nie zawsze na szarym końcu. Człowiek powinien zauważać dobre strony, ale jak pomóc komuś je dostrzec? Zwłaszcza komuś kto tak bardzo się boi, że nie daje się poznać? Przypomniała mi się taka refleksja: potwór spod łóżka/z szafy nigdy nie znika, zmienia tylko formę wraz z naszym dorastaniem. Więc należy być wyrozumiałym dla kogoś kto się boi, mimo iż uważamy, że ten strach jest absurdalny, bo ta osoba jest jak dziecko, które pomimo swojego lęku idzie bardzo powoli by spojrzeć do szafy. Ono wie, że dorośli powiedzieli mu, że nic tam nie ma, ale chce samo sprawdzić. Po ciemku, idzie powoli i mierzy, ze swoim strachem. Tak samo my dorośli tylko nasz potwór to zwolnienie z pracy, szef, czy podwyżki. Jeśli tylko uwierzymy damy sobie radę ze wszystkim, a każdy koniec, może być początkiem czegoś dobrego. Lecz niektórzy tak się boją, że wciąż leżą z głową pod kołdrą. Boją się opinii innych, nowych sytuacji czy wyzwań. Jane powinna wiedzieć, że są ludzie, którzy jej nie zostawią i to są właśnie przyjaciele. Wtedy by się nie bała. Jednak jak sprawić by w to uwierzyła? Dam radę. Coś wymyślę.

niedziela, 23 kwietnia 2017

Świetna piosenka Lany de Rey

Ostatnio kocham tę piosenkę i muszę dodać, że odpowiada mojemu nastrojowi ostatnio.