środa, 3 kwietnia 2019

Do wszystkich chłopaków których kochałam

Właśnie skończyłam czytać "Do wszystkich chłopaków, których kochałam" Jenny Han. Lara Jean, która jest narratorką powieści, pisze listy, które nigdy nie miały trafić do adresatów czyli tytułowych chłopców, w których była zakochana. Pewnego dnia jednak trafiają. Taka jest właściwie fabuła książki, która wciąga, bo praktycznie od razu można polubić bohaterów. Jako, że nagrano film na podstawie książki, a ta mi się spodobała zamierzam go obejrzeć. Polecam, bo to świetny sposób na wieczór.
Ps: Moja myśl jest taka, że w moim przypadku gdybym pisała takie listy i wszyscy, których kochałam by je dostali to musiałabym się wyprowadzić miasta, choć było ich tylko trzech tak właściwie. Jednak to takie skomplikowane. Tom o tym wie, bo jest moim narzeczonym, ale lepiej, żeby Marshall się nie dowiedział, bo jakby to wyglądało, że czułam mięte do jednego z najlepszych przyjaciół mojego narzeczonego? A Maks? I tak mu zamieszałam w głowie, więc byłaby katastrofa gdyby dowiedział się, że był moment kiedy rozważałam rozstanie z Tomem z jego powodu. Nie, nie, nie. Niech to wszystko pozostanie tajemnicą. A właśnie przypomniał mi się jeszcze Jake, ale to było tak dawno temu i właściwie to nigdy nie miałam u niego szans i już nie jestem nim zainteresowana. Tak, więc czterech facetów. Dobrze, że nie piszę takich listów. Niektóre rzeczy nie powinny wychodzić na jaw.


Tego nie znajdziesz w internecie

Właśnie uświadomiłam sobie dzisiaj, że jestem stara. Wkrótce moje urodziny, ale to nie one uświadomiły mi, że latka płyną. Uświadomiło mi to, że znam rzeczy, których nie zna internet. Tak, tak, moi drodzy są takie rzeczy, których nie zna lub nie pamięta internet, a ja tak. Na przykład jedna z pierwszych gier komputerowych, w które grałam miała tytuł Freddy PC. Oczywiście wpisując w internet coś tam nam wyskoczy ale zagrać już w to nie zagracie.


Była jeszcze jedna gra komputerowa, której nawet obrazka nie znajdziecie. Wszelkie ślady po istnieniu zginęły, a istniała, bo grałam w nią mając z siedem lat. Miała tytuł Pirates. Plansza składała się z niebieskich kwadracików, grało się małym stateczkiem i szukało skarbów. Mieliśmy do dyspozycji kilka broni przeciwko wrogom. Szkoda, że ją straciłam, bo bym wam pokazała. Miałam ją na dyskietce, które już nie są w obrocie więc i podłączyć się do komputera nie da, i zostały wyrzucone.

poniedziałek, 18 lutego 2019

Sprzątanie?

Pierwszy naprawdę ciepły dzień. Powiało wiosną, a ja poczułam w sobie potrzebę porządków. Ha! To znaczy niezupełnie potrzebę porządków. Poczułam raczej, że powinnam to zrobić, ale wcale mi się nie chciało, mimo iż bałagan w mojej szafce z ciuchami osiągnął zenit, to ja nadal mam ochotę robić wiele innych rzeczy niż układać ubrania. Postanowiłam zrobić to jutro. Naprawdę. Też odkładacie różne rzeczy na jutro? Oczywiście, że tak. Na pewno. Jutro. Ugh.


niedziela, 6 stycznia 2019

Opinia Zew księżyca Patricia Briggs

Książka mi się podobała. Zew księżyca to z pewnością nie literatura faktu ( za tym akurat nie przepadam) jest początkiem serii o Mercedes Thompson. Mamy tu wilkołaki, wampiry i inne stworzenia nadnaturalne czyli to co miłośnicy książek fantasy lubią najbardziej. Oczywiście nie brakuje dwóch przystojniaków, którym podoba się główna bohaterka, ale całość jest podana w sposób zjadliwy, że tak powiem, i nie męczy.

Ps: Od dziś będę podawać swoje opinię o książkach, filmach, serialach, piosenkach w nowej zakładce.



piątek, 4 stycznia 2019

Lubimyczytać.pl

Portal o książkach. Dla wszystkich, którzy książki czytają. Można tam ( po zalogowaniu się) wystawiać oceny przeczytanych książek, zaznaczyć książki, które chce się przeczytać czy aktualnie czyta, podzielić się opinią na temat książek. Dobra przestaje pisać słowo książka. Po prostu dla ludzi lubiących słowo na k... ten portal jest bardzo przydatny:
lubimyczytać.pl

Powracam!

Przepraszam to takie małe słowo, ale naprawdę tylko tyle mogę powiedzieć, że przestałam pisać. Gdy tylko przestałam oczywiście wydarzyło się coś co chciałam opisać, ale pomyślałam, czekaj przecież ty nie piszesz. Właśnie, że będę pisać, przepraszam, za nieregularność, może moje wpisy nie będą takie częste jak kiedyś, ale z pewnością będą się pojawiać.
  Tyle tytułem wstępu, ale przechodząc do meritum to na przykład w te święta byłam po raz pierwszy na pasterce i było naprawdę magicznie. Niemal czułam magię tych świąt w powietrzu, a serce biło mi tak jakoś szybko. Miłe doświadczenie. Warto też wspomnieć, że dostałam kartę podarunkową do empiku, co było bardzo miłe, bo nigdy wcześniej takiej nie dostałam. Z nowości to chyba tyle, bo sylwestra spędziłam tradycyjnie z przyjaciółmi, choć petardy podobały mi się znacznie mniej w tym roku biorąc pod uwagę ile mówiło się o cierpieniu zwierząt z ich powodu. Gdyby Tom wpadł na taki głupi pomysł, aby odpalić fajerwerki, to mógłby się w domu nie pokazywać, ale okazał serce i nie było fajerwerków tylko motyle w brzuchu.
  Ostatnio zaczęłam być bardziej skrupulatna i robię sobie plany na komputerze. Robię na przykład listę książek, które czytam ( obecnie to Zew księżyca P. Briggs) i książek, które zamierzam przeczytać, dzięki czemu dowiaduje się więcej o opcjach programu excel i word. Poznałam też bardzo fajny portal o książkach lubimyczytać. pl. To tyle.
Ps: Moje postanowienie noworoczne to więcej pisać. W końcu nie pije i nie palę, więc na czekoladę (czasami) mogę sobie pozwolić. Z nową energią, gotowa chwytać świat za nogi czekoladolubna zakochana czytelniczka do was powraca!
Ps: Wszystkiego najlepszego w nowym roku, aby kalorie szły w biodra naszych przeciwników ;) albo zmywał je deszcz, życzliwości, zdrowia, optymizmu i samego dobra od innych ludzi i losu, a reszta marzeń sama się spełni. No cóż nie przedłużając same wiecie czego chcecie i niech wam się to spełni. Wypijmy za to. Nawet kilka dni po rozpoczęciu nowego roku. Jak to mówię może i  z opóźnieniem lecz i hukiem.

niedziela, 2 grudnia 2018

Chwilowe zawieszenie. Przepraszam!

Chwilowo zawieszam działanie bloga, i nie będzie nowych postów. Przepraszam!