piątek, 4 stycznia 2019

Powracam!

Przepraszam to takie małe słowo, ale naprawdę tylko tyle mogę powiedzieć, że przestałam pisać. Gdy tylko przestałam oczywiście wydarzyło się coś co chciałam opisać, ale pomyślałam, czekaj przecież ty nie piszesz. Właśnie, że będę pisać, przepraszam, za nieregularność, może moje wpisy nie będą takie częste jak kiedyś, ale z pewnością będą się pojawiać.
  Tyle tytułem wstępu, ale przechodząc do meritum to na przykład w te święta byłam po raz pierwszy na pasterce i było naprawdę magicznie. Niemal czułam magię tych świąt w powietrzu, a serce biło mi tak jakoś szybko. Miłe doświadczenie. Warto też wspomnieć, że dostałam kartę podarunkową do empiku, co było bardzo miłe, bo nigdy wcześniej takiej nie dostałam. Z nowości to chyba tyle, bo sylwestra spędziłam tradycyjnie z przyjaciółmi, choć petardy podobały mi się znacznie mniej w tym roku biorąc pod uwagę ile mówiło się o cierpieniu zwierząt z ich powodu. Gdyby Tom wpadł na taki głupi pomysł, aby odpalić fajerwerki, to mógłby się w domu nie pokazywać, ale okazał serce i nie było fajerwerków tylko motyle w brzuchu.
  Ostatnio zaczęłam być bardziej skrupulatna i robię sobie plany na komputerze. Robię na przykład listę książek, które czytam ( obecnie to Zew księżyca P. Briggs) i książek, które zamierzam przeczytać, dzięki czemu dowiaduje się więcej o opcjach programu excel i word. Poznałam też bardzo fajny portal o książkach lubimyczytać. pl. To tyle.
Ps: Moje postanowienie noworoczne to więcej pisać. W końcu nie pije i nie palę, więc na czekoladę (czasami) mogę sobie pozwolić. Z nową energią, gotowa chwytać świat za nogi czekoladolubna zakochana czytelniczka do was powraca!
Ps: Wszystkiego najlepszego w nowym roku, aby kalorie szły w biodra naszych przeciwników ;) albo zmywał je deszcz, życzliwości, zdrowia, optymizmu i samego dobra od innych ludzi i losu, a reszta marzeń sama się spełni. No cóż nie przedłużając same wiecie czego chcecie i niech wam się to spełni. Wypijmy za to. Nawet kilka dni po rozpoczęciu nowego roku. Jak to mówię może i  z opóźnieniem lecz i hukiem.

niedziela, 2 grudnia 2018

Chwilowe zawieszenie. Przepraszam!

Chwilowo zawieszam działanie bloga, i nie będzie nowych postów. Przepraszam!

środa, 7 listopada 2018

Pewne jest to że nic nie jest pewne

Nic zdążyłam zrobić cokolwiek w związku z mieszkaniem minął wrzesień i październik. Wróciłam na listopadowy długi weekend do domu i nim się zorientowałam on także przeminął. Odwiedziłam groby, rozmyślałam i sama nie wiem co robić dalej. Mieszkać czy nie mieszkać z Maksem? Wygląda na to, że Tom oswoił się już z myślą, że mieszkam z innym, i że to mu nie przeszkadza. Wydaje się, lecz nic nie jest pewne. Jesienne refleksje... jutro będzie lepiej.

środa, 15 sierpnia 2018

Lato się kończy

Nie mogę myśleć, bo hałas mnie wykańcza. Na ulicy remont i ryk cięcia płytek i Bóg wie czego jeszcze. U sąsiada remont i to samo. Po prostu wakacje jak z marzeń. To wszystko wina Maksa. Postanowił wyjechać na wakacje, a ja nie chciałam zostać w jego mieszkaniu i wróciłam do rodzinnego domu niczym córka marnotrawna i podobnie przyjęta, no pomijając bal i radość. Poniekąd pomyślałam, że to ucieszy Toma, bo on się stresuje, że mieszkam z Maksem, nawet jeśli tylko z nim mieszkam, nie - jak- z -chłopakiem, lecz- jak- z- przyjacielem. Nie wspominałam, że Maks wyjechał, ale przeprowadzam się do rodziców i może już tak zostanie, to się zobaczy i taka jest prawda. Nie wiem co zrobię po wakacjach. Choć przyznam, że dobrze mi się mieszka z Maksem, a jeśli te remonty będą trwać to przeprowadzę się nawet do parku na ławkę. Tom nie musi o tym wiedzieć. Niech się cieszy. Czemu ja nie wyjechałam? To nie dla mnie. Tommy nie dostał urlopu, a wyjeżdżać samej? Cóż to za przyjemność? Zobaczymy w przyszłym roku, bo w tym wakacje już się kończą. No może nie dla mnie, lecz mnie chodzi bardziej o lato. Choć ja lubię jesień. Naprawdę lubię. Ten złoty dywan z liści, łagodne promienie słońca. Wieczory też lubię. Więcej czasu na książki, filmy i przytulanie się z ukochanym. Tylko że nie muszę wyjeżdżać aby to przeżyć. Tak więc będę tutaj.



                                         

niedziela, 8 lipca 2018

Na brzydotę rada

Uważasz, że jesteś brzydka? Nie ma ładnych i brzydkich ludzi. Są ludzie, którzy nie trafili w gust tych których spotkali, a przecież wiemy gustów jest wiele. Więc następnym razem, gdy spojrzysz w lustro i pomyślisz, że nie wyglądasz jakbyś chciała to pamiętaj, że na świecie istnieje osoba, która uważa cię za najpiękniejszą osobę na świecie, idealną, w której nie zmieniłaby absolutnie nic. Nie pozbawiaj tej osoby szansy na spotkanie swojego ideału, tylko uśmiechaj się i daj czas na odnalezienie cię. Przestań się przejmować dopasowaniem do gustów milionów, patrz codziennie w lustro i z uśmiechem mów " jestem najpiękniejszą osobą na świecie". Wszyscy są piękni. Jeśli to ci nie pomaga, schowaj lustro lub  jeśli mimo wszystko cię nie przekonałam, że jesteś piękna jaka jesteś  to w biblii napisano " Moc bowiem w słabości się doskonali».
Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa. Dlatego mam upodobanie w moich słabościach, w obelgach, w niedostatkach, w prześladowaniach, w uciskach z powodu Chrystusa. Albowiem ilekroć niedomagam, tylekroć jestem mocny.
" Tym pozytywnym akcentem zakończę rozważania na dziś. 



 Ps: Możesz mówić, jeśli nie najpiękniejszą to najbardziej zakręconą, naj.... naj.. dziewczyną na świecie. 

poniedziałek, 21 maja 2018

Prosta recepta na szczęście

Postanowiłam odciąć się od informacji: nie oglądam dziennika nie czytam wiadomości na facebooku, gazet i czuję się znacznie mniej zestresowana i nawet nie potrzebuję relaksujących kąpieli. Po co mi to? Nie mam wpływu na tak wiele rzeczy, które dotykają mojego życia, jednak mam wpływ na kilka spraw i nad nimi się skupiam, a nie nad resztą. Olewam sprawy wielkiego świata. Żyję dla siebie i bliskich. Koniec, kropka. To jest moja, bardzo prosta recepta na szczęście. 

czwartek, 3 maja 2018

Na wieczność zaręczona

Wolne spędziłam z Tomem, Darią i Adamem nad wodą. Angela i Ernest randkują. Ona chce go przekonać, żeby jej się oświadczył, ale tak subtelnie, aby on się nie zorientował. Życzę jej dużo sprytu. Ja już nie mam sił na takie sztuczki, pewnie dlatego zostanę "na wieczność zaręczona". Dobrze, że przynajmniej jest pogoda.