wtorek, 16 września 2014

Co oznacza śniadanie do łóżka?

Zawsze wiem, gdy Tom coś przeskrobie. Po prostu wiem, bo zawsze robi mi wtedy śniadanie do łóżka. Robi to tak automatycznie, że później dziwi się skąd wiem, że coś się stało. Śmieje się z niego twierdząc, że to kobieca intuicja. Nie chcę by zmienił przyzwyczajenia, bo lubię być przygotowana. Tom nie jest idealny. Czasami chciałabym myśleć, że jest, ale jednak... do ideału mu brakuje. Nigdy bez powodu nie zrobi mi tego przysłowiowego tosta, i już nie chodzi, że lubię jeść w łóżku, tylko o taką spontaniczną niespodziankę. Która kobieta takich nie lubi? Ech, warto czasem pomarzyć. Mój Tom zrobił mi śniadanko, dlatego by drżącym głosem oznajmić, że musi wyjechać na parę dni. Po prostu musi, on mnie nawet nie pyta, tylko informuje. Jakiś mecz w innym mieście. Chyba sobie kupię psa. Przytulić miło, a nie zostawi człowieka. Na dodatek wierny. Czego chcieć więcej? No właśnie.

piątek, 12 września 2014

O tej muszce co symbolizuje prawdę lub nie czyli o tym czy prawda gryzie, a w każdym razie bywa szalona

Pewne rzeczy muszą wyjść na jaw gdy się z kimś przyjaźnisz. Oczywiście możesz je ukrywać, ale jedno jest pewne: to tylko pogorszy sprawę. Najgłośniej krzyczy ten kto boi się ciszy. Tak po prostu jest. Trzeba skonfrontować się z prawdą ( a pisząc te słowa walczę z muszką, która usilnie próbuje wpaść mi do buzi, mogąc symbolizować ową prawdę bądź nie) i wyjść z owej potyczki zwycięsko lub z opuszczoną głową. Chodzi mi o to, że gdy poznałam Ellie i Damona, to przez przypadek wspomniałam im o Darii, i choć nie wstydzę się przyjaciółki ( za nic w świecie!) to jednak nieopacznie coś dodałam. Mianowicie powiedziałam im, że Daria pomogła mi w niecodzienny sposób odzyskać przyjaźń Maksa ( co jest prawdą, dobrze, że nie zostały blizny) i teraz kurczę oni sobie o tym przypomnieli i zapytali o co chodziło. Ja się wymigałam od odpowiedzi twierdząc, że się spieszę, co nie do końca było prawdą, ale jutro się spotykamy i będę musiała im coś powiedzieć. Tym bardziej, że oni są ze mną szczerzy, są moimi przyjaciółmi i kurczę, po prostu ich lubię. Nienawidzę oszukiwać przyjaciół. Tak, więc powiem im prawdę. Najwyżej uznają mnie za wariatkę. Przecież mnie nie ugryzą. Po prostu. Jak są przyjaciółmi to zrozumieją. Chyba.


                                                   Białe zamyślenie - obraz Katarzyny Kurki

Ps: To chyba pasuje. Myślę, więc jestem..... ( oby to nie był mój ostatni wpis).

poniedziałek, 8 września 2014

Jak cię kocham? Browining

Jak cię kocham? Poczekaj - wszystko ci wyłożę. 
Kocham do dna, po brzegi, do samego szczytu 
przestrzeni, w której dusza szuka krańców bytu 
i łaski idealnej, ginąc w tym przestworze. 

Kocham cię tak przyziemnie, jak tylko zejść może 
głód; przy świeczce i w słońcu, gdy sięga zenitu; 
tak śmiało i tak czysto, jak ktoś, kto, zaszczytu 
nie pragnąc, broni zasad wspartych na honorze. 
Kocham cię całym żarem, który niosłam w piersi 
przez mrok smutków; dziecinną wiarą wbrew niedoli; 
miłością, jaką we mnie niegdyś tylko święci 
budzili - kocham wszystkim, co cieszy i boli, 
tchem, łzą, uśmiechem, życiem! - A gdy Bóg pozwoli, 
będę cię nawet mocniej kochała po śmierci. 



Miłość nie da się kupić? czyli złote myśli po zmroku

Miłości nie da się kupić, nie można jej posiadać. Można ją komuś ofiarować lub od kogoś otrzymać. Trzeba mieć odwagę by zmierzyć się z odrzuceniem, siłę by pokochać wady, a także wiarę, by pokonać przeszkody. Gdy trzymając drugą osobę idziesz z nią przez życie nie ma znaczenia przeszłość, jest tylko teraźniejszość i przyszłość, którą możecie wspólnie budować. Nie wiele można dać drugiej osobie, prócz zaufania i patrzenia w tym samym kierunku co ona. Jeśli zrozumiesz ją, zrozumiesz, że miłość jest droższa nad życie, a jednocześnie tak cenna jak ono to przestaniesz nienawidzić, bo życie jest zbyt krótkie na to. Po prostu kochaj i wczuj się w muzykę.


Burza uczuć

Gdy mówi się, że człowiekowi pogoda nigdy nie dogodzi, to nie ma się na myśli mnie. Ja tam kocham każdą pogodę. No dobra, na przykład taka burza chyba nie ma żadnych plusów, prawda? Nic bardziej mylnego! Otóż, gdy zadziała wyobraźnia, to szybko można dojść do wniosków, że to nie jest wcale zła pogoda.
  Ja dzisiaj wyszłam z Tomem na zakupy. Chodziliśmy po sklepach z entuzjazmem oglądając ciuchy. To znaczy ja z entuzjazmem, Tom z przymusem. W każdym razie zachmurzyło się i zaczęło grzmocić, błyskać się i takie tam. No, normalna burza. W każdym razie Tom wziął mnie za rękę i zaczęliśmy biec, wpadliśmy do domu, mokrzy i Tom mnie tak przytulił, żeby mnie ogrzać. Było tak dobrze, że pomyślałam, że niemal codziennie mogłaby być burza, a to wszystko mogłoby trwać, trwać... nawet tysiąc lat. Po prostu miłość. We mnie burza uczuć. Pocałunek, a później do łazienki, Miałam wrażenie, że Tom miał szeroki uśmiech na twarzy i to nie tylko z powodu całowania. Wyraźnie humor mu się poprawił po rezygnacji z zakupów. Burza przeszła po pięciu minutach. Szczęście w nieszczęściu. Jednak Tom został. Jest dobrze. Zawsze.





czwartek, 4 września 2014

Piękna piosenka

Cudowna piosenka Sia ( to się chyba nie odmienia, prawda?) chandelier

poniedziałek, 1 września 2014

Nie z tego świata?

Kilka dni temu przydarzyło mi się w nocy coś... no niesamowitego. Otóż, siedziałam sobie po ciemku, noc późna, gdzieś tak około pierwszej. Słuchałam muzyki na słuchawkach, w gardle mi zaschło, postanowiłam się napić. Nadal nie włączając światła, powlokłam się do kuchni i niemal odruchowo nalałam sobie soku ( wiem ile to kalorii, ale cóż... no nieważne) i nagle widzę twarz w ciemnościach. Mrugam oczami, przecieram, a zjawa powolnym krokiem zbliża się w moim kierunku. Serce zamarło mi w piersi. Zastanawiałam się czemu duch wybrał właśnie mnie na spotkanie, gdy zjawa wyciągnęła rękę. Teraz to już kompletnie zdębiałam. O Boże, Boże, Boże! Nagle uświadomiłam sobie, że to mama. Zaczęłam oddychać. Koniec mówię sobie z późnym chodzeniem spać i horrorami na dobranoc. Chyba, że Tom będzie spał u mnie, a mama wywali tą piżamę.