niedziela, 15 września 2013

Poważne decyzje


Coraz więcej wiem o Erneście. Już mnie nie martwi. Myślę, że to taki typ balangowicza, który po prostu lubi poznawać ludzi. Niepokoi mnie natomiast lekko zauroczenie Angeli. Ona wie o nim nie wiele więcej ode mnie, a już go rycersko broni i robi rozmarzone spojrzenie gdy tylko o nim wspomnę. Nie powiem, że gdyby się z nim związała to było by źle. Po prostu nie wiem co o tym myśleć. Tym bardziej, że on jest całkiem miły i normalny. No i Tom zachowuje się dziwnie. Może Daria ma rację i to zwykła zazdrość, którą chce ukryć. Jednak nigdy się tak nie zachowywał nawet wtedy gdy był zazdrosny o Marshalla. I to mi daje do myślenia. Zdany egzamin i wybór szkoły przyprawia mnie o lekki zawrót głowy. Tym bardziej, że Angie i Mati podchodzą do tego tak lekko. Ważne jest aby robić to co się lubi, mówią jakby to wszystko załatwiało. A przecież jeśli wybierzemy różne szkoły rozstaniemy się i aż boję się pomyśleć co wtedy. Mówią, że miłość przetrwa mimo dzielących kilometrów, ale ja naprawdę nie chcę tego sprawdzać! Dlatego też postanowiłam porozmawiać z Tomem, Angie i Darią o tym by raczyli o tym pomyśleć. Na dodatek nie chcę wyjść na starą zrzędę. Na szczęście Angie wspomina coś o mieszkaniu w akademiku w Salem. Jak dla mnie ten pomysł jest świetny. Martwi mnie tylko to co zobaczyłam o życiu w akademiku w serialu „ Internat". A co jeśli rzeczywiście takie jest? To nonsens. Kończę wpis, bo zaczynam pisać bzdury.

wtorek, 10 września 2013

"Kąśliwa" przyjemność

Nigdy więcej nie zjem bułki, pączka, ani w ogóle ciastka typu ptyś. Powodem nie jest jednak kolejna super dieta ani podwyżka cen. Wydarzyło się w moim życiu coś o wiele bardziej dramatycznego.
Całe życie przeleciało mi dziś przed oczami. Po raz pierwszy śmierć była tuż obok. Oczywiście martwiłam się pierwszym spotkaniem z Maksem, ale to nie to samo. Maks okazał się miłym facetem, a pszczoła to zawsze pszczoła ( przez sz, to mnie rozbawia, po "p" jest zawsze "rz" o ile nie jest akurat "sz"). Nie lubię gada ( wiem, że to nie gad, a owad, jak coś). No ale wracając do tematu mojej niedoszłej śmierci. Zajadałam akurat pączka ( nie jadłam obiadu, nie jestem łakomczuchem), nagle słyszę bzyczenie pszczoły, która przykleiła się do drugiego pączka. Ach moje szczęście, że wybrałam innego, bo inaczej gardło napuchnięte i ach, żadnego wpisu więcej ( nie tak szybko moi drodzy antyfani, nie ryczcie jeszcze z uciechy). Wiem być może dramatyzuje, ale moje wrażliwe serce szybciej zabiło, a ja czasami mam skłonności do demonizowania sytuacji. Powiedzcie to Tomowi, zrozumie o czym mówicie. Angela dorzuci swoje trzy grosze, a Daria wybuchnie wariackim śmiechem. Lecz kim bym była gdybym nie była sobą? Nie pisałabym tego ( znowu was słyszę moi antyfani) i świat blogowy nie był by tak różnorodny ( dobra trochę się puszę). Tak czy inaczej lubię być z wami w kontakcie i proszę was uważajcie na słodkości. Pszczoły mogą tak fruwać i nie zawahają się użyć żądła, jeśli staniecie im na drodze. Z tym wątpliwie optymistycznym akcentem kończę ten wpis.
                                                                                                        Nadal żywa i kochająca
                                                                                                                    Sunny      

niedziela, 8 września 2013

Jak miał wyglądać szablon


Tak miał wyglądać mój szablon, ale nie wyszło. A dla rozwiania wątpliwości to czarne to mrówka.
Mógł też wyglądać tak:

 



Ale nie kumam jak to jest z prawami autorskimi, więc nic z nimi nie robiłam. Pozdrawiam autorów!
Mam szczerą nadzieje, że nie przeszkadza im, że ich obrazy pojawiły się na blogu.

czwartek, 5 września 2013

Prośba

Hej.
Mam prośbę. Proszę was wszystkich mających konto na chomiku, o głosowanie na najlepsze opowiadanie. Moje nosi tytuł Niewidzialna. Mam nadzieje, że wam się spodoba i dacie łapkę w górę ;).

poniedziałek, 2 września 2013

Tajemniczy amant

15.07.10

Poznanie Ernesta jest takie dziwne. On sam jest dziwny, ale coś mnie do niego ciągnie. Czyżby wariat do wariata? Nie, nie sądzę. Myślę, że zostaniemy przyjaciółmi. Rozsądek każe mi jednak nie mówić o tym Tomowi. Nie dlatego, że mógłby być zazdrosny, lecz dlatego że po prostu martwiłby się o mnie. Być może słusznie. Nie wiem kim jest Ernest. Czy tak rzeczywiście ma na imię? I doprawdy zastanawia mnie jak sprytnie unika odpowiedzi. Nawet się nie zorientuje, a my już rozmawiamy o czymś innym. Angie jest taka naiwna. Jej nic by nie przeszkadzało. Wręcz przyciąga ją tajemnica. Może nie jestem takim dziwadłem jakim myślałam? Czas pokaże.

Ryzykowne cięcie

16.06.10

Nie sądziłam nigdy, że zaryzykuję życiem dla chwili rozmowy, a moja najlepsza przyjaciółka D zamiast mnie od tego odmawiać pomogła mi wielce i oto walczyłam o życie w ramionach Maksa. Wbrew rozsądkowi nie potrafiłam się tym należycie martwić. Cieszyłam się tylko, że Maks jest przy mnie i że ze mną rozmawia. Nie pamiętam o czym rozmawialiśmy, ale chciało mi się spać, a on nie pozwalał mi zasnąć. Później chyba jednak zasnęłam, a gdy się obudziłam zobaczyłam ich wszystkich to znaczy Adama, D i Maksa wielce zaniepokojonych. D przepraszała mnie, za to że tak mocno mnie dziabnęła, ale mnie było wszystko jedno. Osiągnęłam cel: Pogodziłam się z nim. Później gdy tak sobie gadaliśmy było naprawdę, naprawdę miło, a ja pomyślałam, że powinnam była zadzwonić do niego wcześniej. Niestety honor mi nie pozwalał. W końcu to facet powinien zrobić pierwszy krok. Tak czy inaczej to chyba najlepsze co mi się w tym dniu wydarzyło.

niedziela, 1 września 2013

Odwołane wesele czy to równoznaczne z końcem miłości?

Zaczął się wrzesień. Niestety w ostatnim miesiącu dodałam mało wpisów, a przecież nie mało się działo. Po pierwsze wczoraj powinnam to już wczoraj powiedzieć przyszedł do mnie Tom. Samo w sobie nie byłoby to nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że ustaliliśmy, że w tym roku naszego ślubu nie będzie. Nie pokłóciliśmy się ani nic z tych rzeczy, dlaczego ludzie zwykle odwołują śluby na miesiąc przed tym wydarzeniem. Po prostu stwierdziliśmy, że musimy to przesunąć. Nie damy rady jakby na to nie patrzeć. Ja nie mam sił. Nie mam sił biegać za sukienką i myśleć o wypowiadaniu przysięgi. Wiem jak to brzmi. Brednie. Prawda jest taka, że jak na razie mam dosyć zmian i to mniej więcej powiedział mi Tom. Miał skruszoną minę i bukiet czerwonych róż, także spodziewałam się gorszych rzeczy niż odwołanie wesela. Szczerze myślałam, że za chwilę powie " Przykro mi mam kogoś". Nie wiem czemu mam takie chore skojarzenie z czerwonymi różami. Na pewno nie jakiś uraz z dzieciństwa. Cóż tak działa moja psychika. Nie do końca wiedziałam jak zareagować. Ucieszyć się nie wypada, bo w końcu mogłoby to urazić Toma, że niby nie chcę tego ślubu i takie tam. Z drugiej strony nie mogłam albo nie chciałam grać złej i zranionej. Wybrałam coś pośredniego i powiedziałam, że doskonale go rozumiem, całując mocno w usta. Nietypowe zachowanie? Może. Nikt jednak chyba nie spodziewa się po mnie normalnej reakcji.
Ps: Uwielbiam jesień. A wy? Słonko nadal świeci, a dookoła tyle koloru. Buziaki.