poniedziałek, 18 sierpnia 2014

Przeczucie czyli czy znajdę jakieś perełki?

Mogłabym zacząć od tego, że przez dwa ostatnie dni sporo czytam. Postanowiłam się, więc podzielić się z wami, kilkoma pozycjami, do których warto zajrzeć kiedy ma się wolną chwilę czyli kiedy indziej jak nie wtedy gdy są wakacje czas relaksu i odpoczynku? Wiem, że nie dla każdego, ale nie o to przecież chodzi. Ważne jest to by zagłębić się w ciekawą lekturę, a o to kilka moich propozycji:
1. "Akademia wampirów" Richelle Mead - świetna seria, ale dla mnie najbardziej od kolejnych części, gdy pojawia się w niej przystojny Adrian Iwaszkow. Dla fanów wampirków. Tak, zekranizowana, ale co z tego? Czy naprawdę film może się równać z magią książki?
2. "Głos" Elizabeth Thornton - romans w dawnych czasach z nutką kryminału. Kobieta, na dodatek zakonnica, żeby było ciekawiej, pozbawiona pamięci, spotyka osobę, która zna jej prawdziwą tożsamość. Oczywiście na drodze do miłości głównej bohaterki stają różne przeszkody. Między innymi to że miłość jej życia może okazać się także zabójcą jej ojca, a także to że teraz może chcieć i ją zabić. 
Niezłe przeszkody, prawda? Cieszę się, że w moim przypadku to tylko codzienne treningi Toma. Miłość, trudna sprawa. Może nie jestem najlepsza w pisaniu recenzji książek, bo cały czas mam ochotę podzielić się z wami całością i tym co mnie najbardziej ekscytowało, a nie ma chyba nic gorszego niż zdradzenie końca na samym początku. W każdym razie zapraszam do biblioteki. Jutro się wybieram. Znów odkryję jakąś perełkę, tak czuję.   
  

czwartek, 14 sierpnia 2014

Człowieka ogranicza tylko wyobraźnia czyli o tym jak Angela zyskała przyjaciela, A Ernest rywala

Życie jest jak niezapisana, biała kartka i tylko wyobraźnia ogranicza człowieka. Zazwyczaj nie pozwalam by mnie ograniczała, życie jest o wiele łatwiejsze gdy dasz się ponieść fantazji, a rozwiązanie problemów przychodzi zwykle niespodziewanie. "Kiedy znajdziemy się na zakręcie, co z nami będzie? Świat rozpędzi się niezbepiecznie, co z nami będzie? Nawet jeśli życie dawno zna odpowiedź, może lepiej gdy nam teraz nic nie powie" Jak śpiewała Sylwia Grzeszczak.
 Otóż, ostatnio wydarzyło się coś. Coś przez duże C. Jak już mówiłam Angela i Ella nie pałały do siebie sympatią, i choć próbowałam nie mogłam sprawić, żeby się pogodziły. Nawet złościłam się z tego powodu na Angie, ponieważ z Darią nie miała takich problemów. W końcu musiałam się poddać i starałam się, aby te dwie się nie spotykały. Zazwyczaj mi się to udawało, bowiem gdy kończyłyśmy pracę w schronisku Ellie bywała czasami zbyt zmęczona by robić cokolwiek innego. Ostatnio jest dużo pracy, bowiem ludzie zostawiają zwierzaki, sami wyjeżdżając na wakacje, i uważają, że psy, koty to po prostu ich zabawki, które gdy im się znudziły można zostawić. Nie można! To wbrew naturze, lecz wracając do tematu po pracy mogłam się spotykać z Angelą. Ta uparcie nie wymawiała imienia Elisabeth tylko nazywała ją co najwyżej dziewczyną ze schroniska, lecz najczęściej po prostu udawała, że Ella nie istnieje. Bywało to irytujące. Wczoraj Angie zadzwoniła do mnie zapłakana i błagała o pomoc. Powiedziała, że znalazła psiaka, który wygląda na pobitego i "O Boże, ona nie wie co ma zrobić". Powiedziałam jej by przywiozła go do mnie. Był wieczór, wątpiłam by jakikolwiek weterynarz jeszcze pracował. Nie znałam numeru, kompletnie nie wiedziałam co robić. Wiedziałam natomiast jedno, że nie mogę zostawić Angie i psa samych sobie. Zadzwoniłam po Ellie. Ella przyjechała błyskawicznie, niedługo po Angeli jeszcze nie zdołałam jej dobrze uspokoić. Zajęła się psem fachowo. Opatrzyła rany, nakarmiła, napoiła. Po prostu fantastyczna dziewczyna z niej. Ella wyznała, że studiuje weterynarię i że to naprawdę nic wielkiego. Skromność, nie ma co. Angie patrzyła w nią cielęcym wzrokiem. Uspokoiła się dopiero, gdy przekonała się, że psu nic nie będzie. Moja ciemnowłosa przyjaciółka El stwierdziła, że ma znajomego weterynarza i że jutro mimo wszystko pies powinien tam trafić. Największym problem okazało się, gdzie pies będzie mieszkał. Oświadczyłam, że u mnie może zostać do jutra. Jutro mama z pewnością każe mu się eksmitować. Problem rozwiązał się sam po chwili, ponieważ Angela nie wyobrażała sobie rozstania ze swoim nowym pupilem. Miejmy tylko nadzieje, że Ernest nie jest uczulony na psią sierść. Wtedy powstałby problem. Dla Ernesta oczywiście. Zdaje się, że chłopak znalazł konkurencje. Przesłodką, milutką, siersiatą konkurencje.

                                              
Tak wygląda pies Angeli ( jeszcze nie pozwala sobie robić zdjęć stąd
pobrałam z internetu zdjęcie psa podobnego do tego znalezionego) otrzymał
imię Bursztyn. 

środa, 13 sierpnia 2014

Kilka słów wyjaśnienia

Dlaczego ten szablon zostanie? Bo kurczę nie mogę, nie mogę, nie mogę go zmienić. Nie dlatego, że nie umiem ( choć z moimi umiejętnościami nie byłoby to proste). Powodem jest mianowicie to, że lubię ten szablon, mimo iż nie jest profesjonalny i może wydawać się prosty, nierzucający w oczy i och, lubię go po prostu. To właśnie było kilka słów wyjaśnienia. Wynika z niego, że nigdy nie dostanę wysokiej oceny za bloga i tyle. Trudno. Jestem jaka jestem.

poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Indila - piosenki

Usłyszałam trzy fajne piosenki, aż się chcę nauczyć tańca brzucha, takie indyjskie klimaty moim zdaniem. W każdym razie zapraszam do posłuchania piosenek Indila ( jakoś tak się pisze)




 



Miłego słuchania. No i powstaje nowa etykieta. Zgadnijcie jaka? Muzyka! To mi ułatwi życie, bo będę wiedziała czym już się z wami podzieliłam, a i dla was znalezienie jakiejś piosenki będzie łatwiejsze. 

niedziela, 10 sierpnia 2014

Pierwsze wrażenie? Auć.

Dzisiaj zostałam oceniona. To znaczy nawet nie ja, tylko mój blog. Bardzo się z tego cieszę, choć ocena nie była najlepsza. Za to zostałam pochwalona, że ciekawie piszę!
Według mnie, pisanie oraz publikowanie tego pamiętnika było bardzo dobrym pomysłem. Styl pisania autorki jest szczególny i charakterystyczny. Na pewno nie jest przeciętny. Stosowane słownictwo mogę zaliczyć do tego na wysokim poziomie, bo nie ukrywam, że czasami musiałam skorzystać z pomocy słownika. Cały pamiętnik, od pierwszego aż do ostatniego wpisu, kreuje niezależną i wartościową dziewczynę, później kobietę. Autorka stara się urozmaicać swoje wpisy o różne dodatki w postaci muzyki czy filmów, które ją inspirują. Jej notki są ciekawe, każda mówi o innym etapie jej życia. Czytelnicy mogą poznać ją bliżej, wciągając się w tekst pojedynczej notki, który nie jest ani za długi, ani za krótki, nie nudzi, ale w jakiś sposób interesuje. Autorka umiejętnie odtwarza uczucia towarzyszące jej w przeżywanych przez nią sytuacjach, które później publikuje na blogu. Cały pamiętnik czyta się bardzo przyjemnie. Pojawiają się również dialogi, które są urozmaiceniem opisów. Jedyne, co mi przeszkadza to rzadka, jednak pojawiająca się chaotyczność. Czytając niektóre wpisy nie potrafiłam połapać się o co w nich chodzi. Zwracam tu uwagę szczególnie na te początkowe."
Niestety za wszystko inne zostałam, że tak powiem... no muszę nad tym popracować. Zacznę od tego, że pierwsze wrażenie, które jest ważne, nie jest dla mnie korzystne. 
Pierwsze, co rzuca mi się w oczy po wejściu na bloga to — w porównaniu do postów — ogromny tytuł. Ale nie rzuca mi się on w oczy, bo jest duży, tylko raczej ze względu na błąd. „Ogni” nie piszemy przez dwa „i” na końcu, tylko przez jedno. Opis bardzo mi się podoba, ale kolejnym minusem jest szablon, a mianowicie jego brak. Tego, co oferuje blog na pierwszy rzut oka jest bardzo mało. Strona w żaden sposób nie zachęca mnie do czytania, kolorystyka jest dość ciemna i smętna — nawet nie wiem skąd wziął się tam kolor żółty/złoty w kilku postach. Już nie mówiąc o niebieskim odcieniu napisów pod postami. Wszystko wygląda w taki sposób, jakby autorka nie miałam kompletnego pomysłu na aranżację bloga. Nie pomyślała o żadnych dodatkach, które mogłyby zachęcić kogoś do czytania, ani nawet chociażby o szablonie. Tytuł bloga powoduje, że w głowie mam pustkę. Skoro jest to pamiętnik, tytuł powinien — a przynajmniej tak by wypadało — mieć związek z życiem autorki. Nie wiem, jaki związek z jej życiem mają zimne ognie, ale mam nadzieję, że dowiem się podczas czytania. Adres bloga nie jest za bardzo kreatywny, może to po prostu przez brak pomysłu? Nie wiem, co może oznaczać „sunny” w tym przypadku, ani także „1604”. Chociaż „1604” może być szesnastym kwietnia, czyli na przykład dniem narodzin autorki bloga. ".
Naprawiłam błędny tytuł i spokój ducha powrócił, choć niecałkowicie, bo demony pozostałych błędów krążą nad głową jak wygłodniałe ptaszyska. Na szczęście spodziewałam się niskiej noty za błędy i nie zostałam zaskoczona. Wiecie jak to ze mną jest. Po prostu robię źle. Oczywiście ocena była znacznie dłuższa, ale po co cytować wam błędy, które popełniam, a które zapewne znacie(?). Tej nocy mimo wszystko zamierzam spać spokojnie. Dowiedziałam się jednak paru ciekawych rzeczy dziś. 
a) Istnieją szablony profesjonalne i nie. Wiem czym się różnią. 
b) Mój tytuł bloga niewiele mówi o moim blogu
c) Moja wiedza o blogach jest niewielka
d)  błędy ortograficzne i interpunkcyjne mogą przeszkadzać w czytaniu 
e) wygląd bloga jest równie ważny jak jego treść
Co po za tym? Byłam w kościele jak to zwykle bywa w niedziele ( od razu się przyznam, że nie każdą, ale się staram). Aha i dowiedziałam się, że istnieje coś takiego jak selfie ( zdjęcia takie, chyba tak się piszę)  i muszę się tej sprawie bliżej przyjrzeć, bo mnie zainteresowała. 
Całość oceny na stronie http://internetowy-spis.blogspot.com/2014/08/ocena-009.html


niedziela, 3 sierpnia 2014

O czym rozmawiają chłopcy gdy są sami?

Powinnam zanotować to już w piątek, ale wolałam po prostu świętować. Małe przyjątko urządziłam i bawiłam się świetnie. Otóż, jestem już oficjalnie przyjęta na magisterkę. Niedługo więc będę musiała pisać pracę magisterką, ale nie zamierzam przerywać pisania dla przyjemności. Zbyt kocham to, aby zrezygnować. W każdym razie usilnie próbuję zaprzyjaźnić Ellie z Angelą. Chłopcy nie mają takich problemów. Damon i Tom spędzili pół wieczoru gadając w kącie, zapewne o piłce nożnej i innych rzeczach, o których gadają faceci. Nieraz pytałam o to Toma, a ten zawsze milczy, jakby to była jakaś tajemnica. Być może jest. Tom kiedyś chciał się dowiedzieć o czym rozmawiają dziewczyny, gdy nie ma chłopaków w pobliżu, ale dostał po nosie i przestał się dopytywać. Kobiety są z Wenus, a mężczyźni z Marsa i niech tak pozostanie.