sobota, 15 lutego 2014

Miłość to nie pluszowy miś

Może powinnam była wczoraj więcej napisać, ale byłam zajęta czymś innym. "Miłość to nie pluszowy miś, ani diabeł rogaty, miłość kiedy jedno spada w dół drugie ciągnie je ku górze." Miłego słuchania.

piątek, 14 lutego 2014

Życie jest piękne czyli walentynkowa sztuka godzenia się

Dzisiaj jest bardzo fajny dzień. Nie mówię tego bez powodu. Po prostu pogodziłam się z Tomem i spędzamy bardzo miły czas. I nie będę pisać wiele. Po prostu życie jest piękne!

środa, 12 lutego 2014

Teoria prawa jazdy

Zdałam teorie na prawo jazdy!!! Bardzo się cieszę, bo to trudne jest i dopiero za trzecim razem się udało ( w styczniu zrobiłam sobie przerwę, bo sesja była i w ogóle). Tak więc została mi tylko i jedynie praktyka, co wcale mnie tak bardzo nie cieszy, bo się jej boję strasznie. Tak czy inaczej dzisiaj świętowanie. Luty jest dla mnie miły, bo i sesja mi nie poszła tak źle ( jedna czwórka jak się okazało jest) i teraz teoria zdana. Dla zdających powiem jedno, żeby zaliczyć trzeba znać
1. pierwszeństwo przejazdu - nie chcę by mi kiedyś ktoś z was auto skasował.
2. Zawracanie, wyprzedzanie, holowanie itp. manewry
3. Prędkości z przyczepką i bez
4. Znaki drogowe
5. Dokumentację kierowcy
a resztę jak Bóg dopomoże będzie prosta ( pierwsza pomoc i inna wiedza specjalistyczna) i zdacie czego wam szczerze życzę, bo nienawidzę, gdy nade mną wisi jakiś egzamin i wiem, że to przyjemność żadna, tak więc kochani życzę wam abyście każdy egzamin zdawali za pierwszym razem! Pozdrawiam!
 

poniedziałek, 10 lutego 2014

O tym o czym nie powiem Tomowi

Spotkanie z Alexem było... Może zacznę od początku. Poszłam do niego i zaczęliśmy pić wino. Po kilku kieliszkach ( pamiętacie chyba, że nie mam zbyt mocnej głowy i co wyczyniałam " Pijana tancerka") byłam pijana. Zaczęłam się żalić na Toma, a Alex wręcz przeciwnie gadał jak nakręcony o udanym związku z dziewczyną i to mnie naprawdę zdołowało, więc zaczęłam płakać. Więc zostałam u Alexa na noc. Nie powiem o tym Tomowi. Niech się martwi a co. Tyle, że już nigdy, nie wezmę alkoholu do ust.

sobota, 8 lutego 2014

Szablon


W związku ze zbliżającymi się walentynkami zmieniłam szablon mojego bloga. Ładny prawda? Ach marzy mi się taki wielki bukiet róż. Może dostanę w walentynki, co po kłótni z Tomem nie jest takie oczywiste. Chyba, że sama sobie wyślę. Ech, dobra idę do Alexa. Pozdrawiam!
         

Pocałunek, kłótnia, i co zrobić w sobotni wieczór?

Życie jest chwilą, którą trzeba łapać. Nie czeka, a czas płynie i zostawia nas w tyle niezależnie jak szybko biegniemy.  Mam wrażenie, że wszystko wokół mnie mija jak na filmie, tyle, że wcale nie jestem głównym bohaterem i nie znam swoich kwestii. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że siedzę sama w domu zamiast dobrze bawić się z przyjaciółmi? Dobra pokłóciłam się z Tomem, bo dowiedział się o moim pocałunku z Maksem, a ja jakoś nie potrafiłam zaprzeczyć. Co prawda zarzuciłam mu, że czuje miętę do Angeli, ale to nie wiele pomogło, ponieważ jakby na to nie patrzeć to jej nie całował. No i dodatkowo przygnębia mnie fakt, że czuję się dosyć płytką osobą, którą mniej ( lub w ogóle)  interesuje fakt dzieci głodujących w Afryce jak to, że Tom może akurat całować się z Kathrine lub na złość mi z Angelą. Co więcej dręczy mnie poczucie winy, że nie ufam najlepszej przyjaciółce i mojemu narzeczonemu, ale jakoś nie mogę siedząc w domu w sobotni wieczór i obgryzając pazury ( jakoś nie mogę pozbyć się tego nawyku. Jeśli znacie sposób to dajcie znać w komentarzach, proszę!). Nie chcę dzwonić do Maksa, który zapewne zajęty jest Weroniką i co gorsza mógłby zaprosić mnie na wypad we trójkę gdzieś. Tego bym chyba nie zniosła, a przecież do Weroniki nic nie mam, więc coś jest chyba ze mną nie tak. W każdym razie tak sobie pomyślałam, że mogłabym zadzwonić do kogoś nieznajomego ( no może niezupełnie nieznajomego, jeszcze do końca nie zwariowałam) i wyjść gdzieś się zabawić. W każdym razie na chwilę zapomnieć, że mam chłopaka, który jest kretynem i nie jest tu teraz ze mną, tylko bawi w najlepsze beze mnie. Zabawa z nieznajomym nie byłaby jednak czymś złym. W końcu raz się żyje. No właśnie. Powinnam uważać. Ale... nie wytrzymam tu siedząc i waląc w klawisze przez całą noc! Prędzej wyskoczę przez okno. No właśnie, a może by zadzwonić do Alexa? Wyżalić się? Jest na tyle przystojny, że chyba to zrobię! O, i numer znalazłam. Alex, przybywam!

poniedziałek, 3 lutego 2014

Dieta - czy słodycze muszą być dobre?

Przechodzę na dietę znów. Wczoraj oglądałam taki program o rankingu najbardziej seksownych osób w bikini i muszę przyznać szczerze stwierdziłam, że ja do nich nie należę. Ale to się zmieni. Aby się torturować przeglądam zdjęcia pysznych rzeczy i obiecuję sobie, gdy już będę niteczką to na pewno spróbuję, choć łyżeczkę tego cuda.*






* zaczerpniąto z http://smaker.pl/przepis-tort-kawowo-kokosowy,103829.html

Ps. Czy słodycze muszą być dobre? Nie mogły by smakować jak marchewka lub seler. Życie byłoby prostsze, a ja chudsza i ładniejsza. No cóż zaskoczę Toma latem, moim skąpym bikini i cudną figurą. Dotrzymam postanowienia i schudnę. Wszystkie głosy wsparcia mile widziane!