O życiu słodkim jak czekolada: raz gorzkiej, raz słodkiej jednak zawsze pełnej smaku z nutą pozytywnego zaskoczenia i rozkoszy. Przy tym filiżanka dobrej kawy lub herbaty by wywróżyć sobie przyszłość z fusów. Życie zawsze jest pełne magii, jeśli tylko umie ją dostrzec. Życzę wydzielania endorfin przy czytaniu!
piątek, 24 października 2014
Upadek
Dlaczego to zawsze mnie spotykają takie rzeczy? Nie noszę obcasów, nie chodzę szybkim krokiem, a jednak mimo wszystko i tak to właśnie ja wylądowałam na nosie. Śliska podłoga? Możliwe. Jednak to i tak nie obmyje mego serca ze wstydu jaki przeżyłam. Taki nie fart w obecności chłopaków i koleżanek z uczelni. Boże, nie wychodzę z domu.
Etykiety:
Aktualne wydarzenia
sobota, 18 października 2014
Razem
Powinnam wiele napisać dwa dni temu. Tyle, że nie mogłam. Kocham Toma. On mnie też. Nasza rocznica. Szczęśliwi czasu nie liczą. Zakochani liczą chwilę razem. Parę lat jesteśmy razem, a jakby od zawsze. Razem. Póki on będzie mnie kochał tak jak dwa dni temu.
Etykiety:
Aktualne wydarzenia
Cześć...
Co znaczy słowo cześć? To tylko powitanie? Gdy mówię je drżącym głosem może zdradzić jak bardzo mi zależy. Może być wszystkim i niczym jednocześnie. Gdy widzę Maksa i mówię cześć, to wcale nie jest tylko powitanie. To jak wschód słońca w deszczowy dzień. Gdy mówię cześć Tomowi oznacza to tęskniłam, kochanie. Nareszcie jesteśmy razem. Cześć, może też być pięknym początkiem czegoś wielkiego. Chyba właśnie takiego początku życzę każdemu. Pozdrawiam.
Etykiety:
Muzyka,
Z notatnika czyli myśli niepoukładane
wtorek, 14 października 2014
Tylko wyobraźnia?
W piątek wpadłam do Aśki i co się okazało? Zdecydowała, że wyjeżdża. Zrobiło mi się smutno, bo ostatnio dobrze się dogadywałyśmy, a gdy wyjedzie to już nie będzie tak samo. Dodatkowo zamierzają z Kubą wynająć swoje mieszkanie, więc nie będę mogła wpaść tutaj na kawę jak teraz. Próbowałam Aśkę przekonać, żeby nie wyjeżdżała, ale ona stwierdziła, że tutaj z Kubą ( znowu to wkurzające 'my') nie mają perspektyw. Na szczęście nim zdążyłam całkowicie dać się pochłonąć ponurym rozmyślaniom przypomniałam sobie o spotkaniu z Maksem. Potem jednak przypomniałam sobie o Weronice i wypiłam dwie szklanki soku z pomarańczy. Życie bywa dołujące, prawda? Właśnie, nieprawda! Przekonałam się o tym, gdy tylko spojrzałam w twarz Maksowi. Była sobota, dzień słoneczny. Poprosiłam Maksa byśmy pojechali za miasto. Nie po to by się ukrywać. Po prostu tam jesteśmy obydwoje sobą, a tego mi było trzeba. Po głowie chodziły mi takie myśli jak w piosence Myslowitz 'Dla ciebie"
Gdy tak siedziałam z Maksem w aucie, a on skupiał się na kierowaniu pomyślałam o komedii romantycznej. To znaczy Tom o mnie dba, kocha mnie, rozumie i jest dla mnie całym światem. W komediach romantycznych powinien być nierozumnym chamem, który nie zasłużył na miłość, abym bez wyrzutów sumienia spokojnie mogła odjechać z Maksem w silną dal przy ogólnym poklasku ze strony Darii i Angeli. Tyle, że to się nie stanie. Jak już mówiłam Tom taki nie jest.
W każdym razie mnie zastanawia dlaczego w książkach, filmach jest to takie proste. Jedno spojrzenie w oczy i już wiadomo, że to ten jedyny, partner aż po grób, no po prostu bratnia dusza. Może to ze mną jest coś nie tak. Mam wrażenie, że to nie tak powinno wyglądać. To znaczy mam na myśli, że nie powinnam tak się czuć przy Maksie, jeśli kocham Toma i na odwrót, nie powinnam czuć motyli w brzuchu przy Tomie, jeśli kocham Maksa. Może nie kocham żadnego? Tylko czemu bez żadnego nie wyobrażam sobie świata, tak jak nie wyobrażam sobie nieba bez gwiazd, gdy zapada noc? Gdy patrzyłam jak Maks zaciska palce na kierownicy, jak zerka na mnie i szybko odwraca wzrok, czułam, że robi mi się gorąco. Czy potrafimy być przyjaciółmi, będąc tak szaleńczo w sobie zakochani, a jednocześnie, tak bardzo dla siebie niedostępni? Maks opowiedział mi, że ma problemy z Weroniką. Mówił nie patrząc mi w oczy, patrząc na trawę, koc, wszystko tylko nie na mnie. Jednak gdy spojrzał, mogłabym przysiąc, że czas się zatrzymał, a krew w moich żyłach przestała płynąć. W jego oczach płonął ogień, gdy mówił, że nie potrafi być z Weroniką. "To nie jest dziewczyna dla mnie" stwierdził jakby to było wyzwanie. Jakby chciał powiedzieć, powiedź coś. Zrób. Myślałam, że oszaleję. Nie powiedziałam tego co powinnam, że powinien o nią walczyć. Wiedziałam, że jej nie kocha. Miłość otwiera serca, kłamstwo je zamyka. Musiałam zamknąć oczy. Nie chciałam patrzeć na Maksa, bo wtedy... no właśnie co? Co bym zrobiła? W końcu jest tylko moim przyjacielem! On mnie pocałował. Zerwałam się z miejsca. Nie mogłam pozwolić, aby to trwało, choćbym tego pragnęła. Nie, jeśli chcę zachować godność, spojrzeć w lustro. Odbiegłam. Wracałam na pieszo. Maks mnie dogonił. Przepraszał. Ja kazałam mu zamilknąć. Wyznałam mu, że ja Natalia Sanders nie jest taką dziewczyną.... i cóż pocałowałam go. Po czym wsiadłam do samochodu i gadaliśmy bardzo długo jak dwójka najlepszych przyjaciół. Jakby nic się nie wydarzyło. Może się nie wydarzyło. Może to tylko moja wyobraźnia.
Gdy tak siedziałam z Maksem w aucie, a on skupiał się na kierowaniu pomyślałam o komedii romantycznej. To znaczy Tom o mnie dba, kocha mnie, rozumie i jest dla mnie całym światem. W komediach romantycznych powinien być nierozumnym chamem, który nie zasłużył na miłość, abym bez wyrzutów sumienia spokojnie mogła odjechać z Maksem w silną dal przy ogólnym poklasku ze strony Darii i Angeli. Tyle, że to się nie stanie. Jak już mówiłam Tom taki nie jest.
W każdym razie mnie zastanawia dlaczego w książkach, filmach jest to takie proste. Jedno spojrzenie w oczy i już wiadomo, że to ten jedyny, partner aż po grób, no po prostu bratnia dusza. Może to ze mną jest coś nie tak. Mam wrażenie, że to nie tak powinno wyglądać. To znaczy mam na myśli, że nie powinnam tak się czuć przy Maksie, jeśli kocham Toma i na odwrót, nie powinnam czuć motyli w brzuchu przy Tomie, jeśli kocham Maksa. Może nie kocham żadnego? Tylko czemu bez żadnego nie wyobrażam sobie świata, tak jak nie wyobrażam sobie nieba bez gwiazd, gdy zapada noc? Gdy patrzyłam jak Maks zaciska palce na kierownicy, jak zerka na mnie i szybko odwraca wzrok, czułam, że robi mi się gorąco. Czy potrafimy być przyjaciółmi, będąc tak szaleńczo w sobie zakochani, a jednocześnie, tak bardzo dla siebie niedostępni? Maks opowiedział mi, że ma problemy z Weroniką. Mówił nie patrząc mi w oczy, patrząc na trawę, koc, wszystko tylko nie na mnie. Jednak gdy spojrzał, mogłabym przysiąc, że czas się zatrzymał, a krew w moich żyłach przestała płynąć. W jego oczach płonął ogień, gdy mówił, że nie potrafi być z Weroniką. "To nie jest dziewczyna dla mnie" stwierdził jakby to było wyzwanie. Jakby chciał powiedzieć, powiedź coś. Zrób. Myślałam, że oszaleję. Nie powiedziałam tego co powinnam, że powinien o nią walczyć. Wiedziałam, że jej nie kocha. Miłość otwiera serca, kłamstwo je zamyka. Musiałam zamknąć oczy. Nie chciałam patrzeć na Maksa, bo wtedy... no właśnie co? Co bym zrobiła? W końcu jest tylko moim przyjacielem! On mnie pocałował. Zerwałam się z miejsca. Nie mogłam pozwolić, aby to trwało, choćbym tego pragnęła. Nie, jeśli chcę zachować godność, spojrzeć w lustro. Odbiegłam. Wracałam na pieszo. Maks mnie dogonił. Przepraszał. Ja kazałam mu zamilknąć. Wyznałam mu, że ja Natalia Sanders nie jest taką dziewczyną.... i cóż pocałowałam go. Po czym wsiadłam do samochodu i gadaliśmy bardzo długo jak dwójka najlepszych przyjaciół. Jakby nic się nie wydarzyło. Może się nie wydarzyło. Może to tylko moja wyobraźnia.
Etykiety:
Aktualne wydarzenia
czwartek, 9 października 2014
Kto w tym domu jest najważniejszy?
Jeśli ktoś z was ma rodzeństwo to wie, absolutnie, wie co czuję. W każdym domu jest tak zwany pupilek rodziców. No wiecie o co mi chodzi. Takie dziecko dostaje zawsze pochwały, rzadko jest karcone, a błędy zawsze wybaczone. W moim nie jest takim pupilkiem. Chyba kiedyś wspominałam, że oczkiem w głowie Artysty jest Aśka. Nie żebym kiedykolwiek odczuła, że Artysta nie ma dla mnie czasu. Nic z tych rzeczy. Po prostu tak jest i będzie. Koniec i kropka. Dla mamy taką osobą jest Mateusz. Gdy wrócił syn marnotrawny zza granicy to nawet wyrzutów mu nie robiła, tylko tak się ucieszyła, że szkoda gadać.
Tak, więc łatwo zrozumieć czemu jakoś mnie nie zdziwiło czemu nie zaprotestowała, gdy Mati zechciał się z powrotem wprowadzić. No normalnie, super. Fakt mogłam nie wspomnieć, że się wyprowadził. Taki nieznaczący fakt, a może mr. Freud miał rację i nie ma czegoś takiego jak pomyłki, tylko przeczucie graniczące z pewnością, że mój kochany, acz nieodpowiedzialny braciszek nie pomieszka długo sam. Nie ma nic bardziej wkurzającego, uwierzcie mi na słowo, jak matka, która robi śniadanie dla braciszka, który na dodatek jest z tego powodu niezadowolony, bo
a) za rano
b) on nie lubi jajecznicy
Taka scena z rana jest naprawdę ciężkostrawna. Całe szczęście, że mam swój pokój. No i że czeka mnie spotkanie z Maksem. Nie jutro tylko pojutrze.
Ps: Nie wygrałam w lotka. A już się nastawiłam psychicznie. Życie.
Tak, więc łatwo zrozumieć czemu jakoś mnie nie zdziwiło czemu nie zaprotestowała, gdy Mati zechciał się z powrotem wprowadzić. No normalnie, super. Fakt mogłam nie wspomnieć, że się wyprowadził. Taki nieznaczący fakt, a może mr. Freud miał rację i nie ma czegoś takiego jak pomyłki, tylko przeczucie graniczące z pewnością, że mój kochany, acz nieodpowiedzialny braciszek nie pomieszka długo sam. Nie ma nic bardziej wkurzającego, uwierzcie mi na słowo, jak matka, która robi śniadanie dla braciszka, który na dodatek jest z tego powodu niezadowolony, bo
a) za rano
b) on nie lubi jajecznicy
Taka scena z rana jest naprawdę ciężkostrawna. Całe szczęście, że mam swój pokój. No i że czeka mnie spotkanie z Maksem. Nie jutro tylko pojutrze.
Ps: Nie wygrałam w lotka. A już się nastawiłam psychicznie. Życie.
Etykiety:
Aktualne wydarzenia,
Muzyka
poniedziałek, 6 października 2014
Czemu poeci umierają młodo czyli co oznacza kilkanaście nieodebranych połączeń
Miłość mnie wykańcza. Wiele poetów o niej pisze, nic dziwnego, że umierają młodo. Jak kochać? Powinno się bezwarunkowo. Nie ma ideałów. Więc czemu tak trudno znaleźć kogoś kto nas, do kurki wodnej, pokocha, mimo iż nie wyglądamy jak modelki z okładek czasopism? Ok, niektórzy wyglądają, ale nie o to mi chodzi. Dzisiaj zadzwonił do mnie Maks miał smutny głos i zapytał czy dzwoniłam. Trudno zaprzeczyć kilkunastu połączeniom nieodebranym, więc przytaknęłam. Stwierdziłam, że chciałam zapytać co u niego, ale w sumie to nie było nic ważnego. Nie chciałam wyjść na nachalną i w ogóle jak mu wytłumaczyć to co czuję? Że się o niego martwię od rozmowy z Damonem i że kiepsko się czuję nie słysząc jego głosu. Trochę to zwariowane biorąc pod uwagę, że Tom nalewa sobie coli w kuchni i zaraz wróci do pokoju. Nie mogę mu powiedzieć co czuję do Maksa, bo tak nie powinno być. Z drugiej strony w miłości powinno się być szczerym, prawda? Maks zaczął mi wyjaśniać, że był na wakacjach i że "byliśmy z Weroniką umówieni, że nie odbieramy telefonów od nikogo". Zaczynam poważnie podejrzewać, że ta cała jego dziewczyna jest zwyczajnie zazdrosna i że od nikogo znaczy, że Maks ma nie odbierać moich telefonów. Po za tym mógł wysłać sms. No i co z tym my, my, my. Czy ja też tak mówię? Wychodzimy na kolacje, idziemy na do kina. Dla osoby postronnej to naprawdę wkurzające. Jakby nagle stali się bliźniakami syjamskimi z połączonymi mózgami i nie myślącymi samodzielnie. Boże, ludzie sparowani są naprawdę okropni! Gadałam z Maksem jeszcze kilka minut. Obiecał, że się spotkamy, ale boję się, że to tylko taka sobie obietnica rzucona na wiatr. Może już przestałam dla niego być przyjaciółką? Muszę pozbyć się Weroniki. Nikt jej nie lubi mała strata, a Maks chyba tylko udaje zakochanego. Nie można być aż tak ślepym, prawda?
Etykiety:
Aktualne wydarzenia,
Muzyka
niedziela, 5 października 2014
Samotność nie dla człowieka czyli wsparcie w obliczu tragedii
Nie byłam fanką, ale to smutne, że umarła dzisiaj Anna Przybylska. Współczucie dla rodziny. Gdy mi umarł dziadek było mi smutno, ale wiem, że czas goi rany. Człowiek umie sobie radzić z tragediami, jeśli ma wsparcie. Nikt nie powinien zostawać sam, absolutnie nikt.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

