poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Gdy związek schodzi na psy

No doprawdy, nie do uwierzenia. Gdyby mi to Daria opowiedziała to bym nie uwierzyła. Brazylijska telenowela jakaś. Wpadła do mnie dzisiaj Angela, w czym nie byłoby nic dziwnego, gdyby nie była zapłakana i małomówna. W końcu wyznała, że Ernest dziwnie się zachowuje, i że chyba bardziej lubi Bursztyna niż ją. Szczerze, to zachciało mi się śmiać, ale się powstrzymałam. Zapytałam natomiast dyplomatycznie czemu tak sądzi. Otóż stwierdziła, że ostatnio kupił jakiś przysmak dla psa, i w ogóle jest gotów codziennie wyprowadzać go na spacer, a ona na serio nie pamięta, kiedy on chciał wyjść na spacer z nią lub kiedy też przyrządził kolację dla dwojga. " Nati, ja myślę, że jego miłość należy do przyszłości. On ze mną jest tylko ze względu na tego psa!" zakończyła, a ja starałam się nie zauważać jak groteskowo to zabrzmiało. Pies to nie dziecko, lecz w tym przypadku... Jak można powiedzieć przyjaciółce, że jej chłopak w ogóle nie lubi tego psa albo inaczej pies jego? To chyba moja wina, że Angela znalazła się dziś u mnie, z tą swoją smutną miną i oczami pełnymi łez. To ja doradziłam Ernestowi, żeby starał się zostać przyjacielem tego psa. Życie im skomplikowało odkąd ten pojawił się w domu Angie. W każdym razie powiedziałam przyjaciółce, że absolutnie nie jest możliwe, aby Ernest przestał jej kochać. Dowód znany mnie: Ernest błaga psa by go polubił. Dowód dla Angeli: Nie tak dawno pracowali razem i było świetnie. Parę dni temu byli na spacerze. Oczywiście nie wspomniałam o jego smutnych oczach podczas jego ostatniej u mnie wizyty. W ogóle o niej nie wspomniałam. Angela poczuła się w każdym razie raźniej, a ja cóż, chyba nie powinnam udzielać rad. W każdym razie dopóki nie poukładam spraw z Maksem. Nie zadzwonił. Ja też. To wkurzające czekać na telefon. Już więcej nie będę. Obiecuję to sobie.
Ps: Wczoraj byłam u Aśki, która zapytała mnie jak mi się układa z Tomem. To jej mówię, że jest super i tak dalej " miłość moja droga, jest jak powietrze, niezbędna do życia", na to Aśka, która jak się później dowiedziałam pokłóciła się z Kubą ( to jakaś plaga ostatnio czy co?) stwierdziła " A ty pamiętaj, że powietrze jest coraz bardziej zanieczyszczone i może nie być zbyt dobre dla zdrowia". Może faktycznie miłość nie jest najzdrowsza, ( choć czytałam ostatnio coś zupełnie innego!) to jednak aby trwała jak najdłużej!

Link do oceny blogów

http://oceny-blogow1.blogspot.com/

Banner Spis i ocena blogów


piątek, 22 sierpnia 2014

Potrzebuję rady

Obok zamieściłam ankietę, ponieważ zastanawiam się nad tytułem bloga, mam kilka pomysłów i pomyślałam kogo spytać jak nie was, kochani? Proszę, więc o radę.

Psi problem czyli kto tak naprawdę jest ważny w życiu kobiety

Dzisiaj miał być spokojny dzień, ale stało się coś niespodziewanego. Zadzwonił Ernest i zapytał czy nie mógłby wpaść. Zgodziłam się, lubię go. Od zawsze była między nami jakaś więź. Nie o tym jednak, miałam mówić. Gdy Ernest przyszedł, był mocno zdenerwowany, choć starał się to ukryć. Zaczęliśmy rozmawiać, lecz wiedziałam, że nie przyszedł tak po prostu pogadać. Nie chcę być źle zrozumiana, było mi przyjemnie, że Ernest mnie odwiedził. Po prostu nie rozumiałam czemu nie przechodzi do rzeczy i czemu ma taki zrozpaczony wzrok. Nawet bluza, była jakby wymięta, a wiem, że Ernest dba o wygląd. Po prostu kupka nieszczęścia, i choć wiem, że większość facetów chciałaby wyglądać jak Ernest w czasie gdy "wygląda jak cień samego siebie", to jednak było mi go żal. W końcu wychrypiał:
- Mam problem - ok, tego się spodziewałam, ale nagle zaczęłam się zastanawiać jaki to problem sprowadził Ernesta właśnie do mnie. W końcu miał Angelę gotową skoczyć za niego w ogień. Być może nie chciał jej martwić i z dwojga złego, zdecydował, że mnie może zmartwić. W końcu od czego się ma przyjaciół?
- Ernest, znamy się nie od dziś. Od razu się domyśliłam. W końcu nie wpadasz do mnie codziennie na kawę.- odparłam i po chwili pomyślałam czy to brzmiało jak wyrzut? Mam nadzieje, że nie pomyśli, że jestem zazdrosna. Nie jestem! Ernest byłby na trzecim miejscu wśród facetów, z którymi bym się umówiła. Oczywiście, gdyby nie był facetem Angie. Ernest znowu zaczął nerwowo pić z pustej już filiżanki herbaty.Z jednej strony miałam ochotę zaproponować mu kolejną ( herbatę, nie pustą filiżankę) z drugiej było mi głupio, że zwracam uwagę na takie szczegóły.
- Chodzi o Angelę - wydukał wreszcie. No, tego się nie spodziewałam, przyznaję uczciwie. Oni są parą idealną. Zerwali? Nie, to chyba niemożliwe. Oni nie mają problemów. Tyle, że Ernest przyszedł do mnie i stwierdził, że chodzi właśnie o Angelę. Zaraz, czy on myśli, że nie będę wobec niej lojalna? To się przeliczy. Raczej. Chcę tutaj powiedzieć, że patrząc mu w oczy wydał mi się szczerze zrozpaczony. To znaczy zakochany.
 W końcu opowiedział mi wszystko, jednym tchem, prawie nie oddychając, tak że bałam się, że się biedak udusi. Historia przedstawia się następująco:
 Parę dni temu Angie przyprowadziła Bursztyna do domu, a ten pokazał Ernestowi, kto naprawdę jest panem domu i serca dziewczyny. Sytuacja mogłaby być komiczna i w ogóle, bo pies wcale nie polubił chłopaka, traktując go jak rywala, do serca swojej nowej pani. Oglądałam kiedyś taki film, tam chłopak w końcu zakumplował się z psem, porzucając dziewczynę. Nie powiedziałam tego Ernestowi, bo chłopak ma problem, a ja dobre serce. Współczułam mu, mówiąc szczerze. Nie wiedziałam co poradzić. Jednego jestem pewna: Angela się psa nie pozbędzie. W końcu stwierdziłam, aby kupił mu jakiś smakołyk. Przez żołądek do serca psa, albo jakoś tak to szło.

czwartek, 21 sierpnia 2014

Sweet!

Ok, miałam zbadać temat sweet-fotek.  To ciekawe. Robisz zdjęcie samej siebie i naukowcy zbadali, że to uzależnia. Zrobiłam kilka na próbę. Fajne, ale nie wciąga.


 

wtorek, 19 sierpnia 2014

Co jest straszne czyli złote myśli

Zbliża się początek roku szkolnego, więc powiem parę złotych myśli, które przypadkiem wpadły mi do głowy. Otóż, moim skromnym zdaniem nie matematykę powinno się nazywać królową nauk. To pewne niedopowiedzenie. Matma się przydaje fakt, ale każdy kto skończył podstawówkę jest w stanie obliczyć wszystko, na codzienne potrzeby. Po co więcej? Nie mówię nie, jeśli ktoś to lubi, lecz jak dla mnie to strata czasu. Dzięki Bogu za tych co lubią matematykę, im oddaje swe konto bankowe i inne drobiazgi, związane z zaawansowaną matematyką ( na przykład projekt mojego przyszłego domu). Myślę, że królową nauk jest chemia. To naprawdę wspaniała nauka. Ile fajnych eksperymentów można przeprowadzić, a wszystko jest stałe, nie ma wyjątków. Jest tak cudownie obecna w codziennym życiu, i niezwykle ważna, na każdym etapie. W każdym razie... O mój Boże, ja mówię o szkole. Nie, nie, nie. Kończę. Już więcej nic nie mówię. Szok, mnie zdjął. Straszne. Ojej. Złota myśl o szkole. Nie mogę w to uwierzyć. Na dodatek w wakacje. To po prostu straszne. Nic dodać, nic ująć. Muszę zadzwonić do kogoś. Toma, Angie, nieznajomego. Kogoś. Kto mnie uratuje. Nie myśl. W każdym razie o szkole. Oddychaj. Kończ.