poniedziałek, 18 lutego 2019

Sprzątanie?

Pierwszy naprawdę ciepły dzień. Powiało wiosną, a ja poczułam w sobie potrzebę porządków. Ha! To znaczy niezupełnie potrzebę porządków. Poczułam raczej, że powinnam to zrobić, ale wcale mi się nie chciało, mimo iż bałagan w mojej szafce z ciuchami osiągnął zenit, to ja nadal mam ochotę robić wiele innych rzeczy niż układać ubrania. Postanowiłam zrobić to jutro. Naprawdę. Też odkładacie różne rzeczy na jutro? Oczywiście, że tak. Na pewno. Jutro. Ugh.


niedziela, 6 stycznia 2019

Opinia Zew księżyca Patricia Briggs

Książka mi się podobała. Zew księżyca to z pewnością nie literatura faktu ( za tym akurat nie przepadam) jest początkiem serii o Mercedes Thompson. Mamy tu wilkołaki, wampiry i inne stworzenia nadnaturalne czyli to co miłośnicy książek fantasy lubią najbardziej. Oczywiście nie brakuje dwóch przystojniaków, którym podoba się główna bohaterka, ale całość jest podana w sposób zjadliwy, że tak powiem, i nie męczy.

Ps: Od dziś będę podawać swoje opinię o książkach, filmach, serialach, piosenkach w nowej zakładce.



piątek, 4 stycznia 2019

Lubimyczytać.pl

Portal o książkach. Dla wszystkich, którzy książki czytają. Można tam ( po zalogowaniu się) wystawiać oceny przeczytanych książek, zaznaczyć książki, które chce się przeczytać czy aktualnie czyta, podzielić się opinią na temat książek. Dobra przestaje pisać słowo książka. Po prostu dla ludzi lubiących słowo na k... ten portal jest bardzo przydatny:
lubimyczytać.pl

Powracam!

Przepraszam to takie małe słowo, ale naprawdę tylko tyle mogę powiedzieć, że przestałam pisać. Gdy tylko przestałam oczywiście wydarzyło się coś co chciałam opisać, ale pomyślałam, czekaj przecież ty nie piszesz. Właśnie, że będę pisać, przepraszam, za nieregularność, może moje wpisy nie będą takie częste jak kiedyś, ale z pewnością będą się pojawiać.
  Tyle tytułem wstępu, ale przechodząc do meritum to na przykład w te święta byłam po raz pierwszy na pasterce i było naprawdę magicznie. Niemal czułam magię tych świąt w powietrzu, a serce biło mi tak jakoś szybko. Miłe doświadczenie. Warto też wspomnieć, że dostałam kartę podarunkową do empiku, co było bardzo miłe, bo nigdy wcześniej takiej nie dostałam. Z nowości to chyba tyle, bo sylwestra spędziłam tradycyjnie z przyjaciółmi, choć petardy podobały mi się znacznie mniej w tym roku biorąc pod uwagę ile mówiło się o cierpieniu zwierząt z ich powodu. Gdyby Tom wpadł na taki głupi pomysł, aby odpalić fajerwerki, to mógłby się w domu nie pokazywać, ale okazał serce i nie było fajerwerków tylko motyle w brzuchu.
  Ostatnio zaczęłam być bardziej skrupulatna i robię sobie plany na komputerze. Robię na przykład listę książek, które czytam ( obecnie to Zew księżyca P. Briggs) i książek, które zamierzam przeczytać, dzięki czemu dowiaduje się więcej o opcjach programu excel i word. Poznałam też bardzo fajny portal o książkach lubimyczytać. pl. To tyle.
Ps: Moje postanowienie noworoczne to więcej pisać. W końcu nie pije i nie palę, więc na czekoladę (czasami) mogę sobie pozwolić. Z nową energią, gotowa chwytać świat za nogi czekoladolubna zakochana czytelniczka do was powraca!
Ps: Wszystkiego najlepszego w nowym roku, aby kalorie szły w biodra naszych przeciwników ;) albo zmywał je deszcz, życzliwości, zdrowia, optymizmu i samego dobra od innych ludzi i losu, a reszta marzeń sama się spełni. No cóż nie przedłużając same wiecie czego chcecie i niech wam się to spełni. Wypijmy za to. Nawet kilka dni po rozpoczęciu nowego roku. Jak to mówię może i  z opóźnieniem lecz i hukiem.

niedziela, 2 grudnia 2018

Chwilowe zawieszenie. Przepraszam!

Chwilowo zawieszam działanie bloga, i nie będzie nowych postów. Przepraszam!

środa, 7 listopada 2018

Pewne jest to że nic nie jest pewne

Nic zdążyłam zrobić cokolwiek w związku z mieszkaniem minął wrzesień i październik. Wróciłam na listopadowy długi weekend do domu i nim się zorientowałam on także przeminął. Odwiedziłam groby, rozmyślałam i sama nie wiem co robić dalej. Mieszkać czy nie mieszkać z Maksem? Wygląda na to, że Tom oswoił się już z myślą, że mieszkam z innym, i że to mu nie przeszkadza. Wydaje się, lecz nic nie jest pewne. Jesienne refleksje... jutro będzie lepiej.

środa, 15 sierpnia 2018

Lato się kończy

Nie mogę myśleć, bo hałas mnie wykańcza. Na ulicy remont i ryk cięcia płytek i Bóg wie czego jeszcze. U sąsiada remont i to samo. Po prostu wakacje jak z marzeń. To wszystko wina Maksa. Postanowił wyjechać na wakacje, a ja nie chciałam zostać w jego mieszkaniu i wróciłam do rodzinnego domu niczym córka marnotrawna i podobnie przyjęta, no pomijając bal i radość. Poniekąd pomyślałam, że to ucieszy Toma, bo on się stresuje, że mieszkam z Maksem, nawet jeśli tylko z nim mieszkam, nie - jak- z -chłopakiem, lecz- jak- z- przyjacielem. Nie wspominałam, że Maks wyjechał, ale przeprowadzam się do rodziców i może już tak zostanie, to się zobaczy i taka jest prawda. Nie wiem co zrobię po wakacjach. Choć przyznam, że dobrze mi się mieszka z Maksem, a jeśli te remonty będą trwać to przeprowadzę się nawet do parku na ławkę. Tom nie musi o tym wiedzieć. Niech się cieszy. Czemu ja nie wyjechałam? To nie dla mnie. Tommy nie dostał urlopu, a wyjeżdżać samej? Cóż to za przyjemność? Zobaczymy w przyszłym roku, bo w tym wakacje już się kończą. No może nie dla mnie, lecz mnie chodzi bardziej o lato. Choć ja lubię jesień. Naprawdę lubię. Ten złoty dywan z liści, łagodne promienie słońca. Wieczory też lubię. Więcej czasu na książki, filmy i przytulanie się z ukochanym. Tylko że nie muszę wyjeżdżać aby to przeżyć. Tak więc będę tutaj.